okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 5/2017 >> 5/2017 >> Panorama nie ma sobie równych

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Rowerowa Baza Podjazdów >> Beskid Wyspowy


Panorama nie ma sobie równych

Michał Książkiewicz
Poszczególne wzniesienia łączą się, tworząc równolegle ułożone pasma
Beskid Wyspowy zawdzięcza swą nazwę rzeźbie terenu, przyjmującej postać pojedynczych izolowanych gór, wystających wysoko nad głęboko wcięte doliny. Wschodnia część jest jednak inna. Tam poszczególne wzniesienia łączą się, tworząc równolegle ułożone pasma. Po najwyższych grzbietach jednego z takich pasm poprowadzono na początku XIX wieku trasę karpacką.
 
Decyzję o budowie traktu karpackiego podjął oficjalnie pierwszy cesarz Austrii Franciszek II Habsburg 25 września 1817 roku, jednakże niektóre fragmenty zbudowano wcześniej w ramach innych inwestycji, głównie na przełomie XVIII i XIX wieku. Trakt, nazwany przez urzędującą ówcześnie na tych terenach austriacką administrację jako Zweyte Galizischen Haupt-Commercial-Post oder Karpathen-Strasse, zaczynał się w Lipniku, dzisiejszej dzielnicy Bielska-Białej, i dolinami przez Suchą Beskidzką oraz Mszanę Dolną wyprowadzał w Beskid Wyspowy. Odcinek przez Wysokie cechował się wysoką jakością inżynieryjną – przerzucono most nad Dunajcem, wybudowano wiele pomniejszych mostów i przepustów, zaś w celu pokonania różnicy wzniesień w masywie Litacza wytrasowano serpentyny. Trakt umożliwiał prowadzenie przewozów dyliżansami pośpiesznymi z prędkością 11 km/godz., zaś wozy kurierskie osiągały prędkość handlową 14 km/godz. Dzisiaj traktem biegnie droga krajowa nr 28, a fragment przez Wysokie uznawany jest za jedną z najbardziej widokowych głównych tras szosowych w Polsce. Przez ostatnie kilkadziesiąt lat z otaczających dolin poprowadzono na grzbiet szereg lokalnych asfaltowych dojazdów, które pozwalają cieszyć się wyśmienitymi widokami bez walki o życie na przeładowanej i zbyt wąskiej, jak na dzisiejsze czasy, szosie karpackiej. Wszak jesienią tego roku minie 200 lat od rozpoczęcia budowy, a szerokość drogi w wielu miejscach wciąż ta sama.
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 


Zdjęcie: Michał Książkiewicz