okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 5/2017 >> 5/2017 >> Drogie Czytelniczki, Drodzy Czytelnicy!

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Przed startem


Drogie Czytelniczki, Drodzy Czytelnicy!


Na pewno zwróciliście uwagę na majową okładkę „Rowertouru”. Tylu pań rowerzystek na jednym zdjęciu, i to okładkowym, jeszcze nie mieliśmy. Wybraliśmy je nieprzypadkowo. Już od pierwszej strony chcieliśmy bowiem zachęcić Was do lektury relacji z nietypowej wyprawy. I nawet nie chodzi tylko o to, że do Norwegii pojechały same panie. Pojechały panie, które wcześniej się nie znały, z różnych części Polski, różnych profesji, charakterów i przekonań. Wioząc ze sobą różny bagaż rowerowych doświadczeń. Poznały się dopiero na lotnisku. Mieszanka wybuchowa, bomba z opóźnionym zapłonem – można by pomyśleć. Tymczasem okazało się, że te nieznane sobie wcześniej kobiety świetnie się dogadują. Łączy je wspólne podejście do niektórych rowerowo-podróżniczych kwestii, które dla panów mogłoby okazać się kłopotliwe lub wręcz nie do przyjęcia. Bo rowerzystki w podróży lubią dłużej pospać, podelektować się poranną kawą i nie lubią się spieszyć. Nie zależy im na kręceniu kilometrów, wolą porozmawiać o przeżytym dniu, o sobie, o tym, co zostawiły w Polsce, do czego będą wracać. Tak naprawdę, jakkolwiek zachwycająca urodą, zachodnia Norwegia jest tłem dla wspólnych rozmów, niespiesznego wysiłku, poznawania siebie i pokonywania własnych ograniczeń. Taka podróż może być terapią, pozwala złapać dystans, relaksuje. Potwierdzają się obserwacje psychologów: panie w grupie nie rywalizują, nad konkurencję przedkładając współpracę i dobre samopoczucie zespołu. Już jeden mężczyzna w grupie zaburzyłby tę wspaniałą symbiozę. Pomysł na takie spontaniczne, otwarte dla szerszego grona, ale typowo babskie wyprawy powstał z potrzeby. Nikt tego wcześniej nie robił. – Podróżujemy w stylu backpakerskim, trampingowym, na dziko, bez luksusów, ale i bez makijażu. Po drodze spotykają nas różne sytuacje, dlatego też chcemy czuć się swobodnie, bez potrzeby wyglądania i podobania się panom. W trakcie naszych wyjazdów porzucamy na dobre styl miejskiej kobiety. Poza tym brak par na naszych wyprawach pozwala unikać napięć, które są niestety częstym elementem wakacji w damsko-męskim wydaniu – opowiada Katarzyna Jurkiewicz, jedna z organizatorek wypraw. 
Że zacytuję Antoniego Czechowa: „O kobiety, kobiety! – powiedział Szekspir, i źle powiedział. Należało powiedzieć: ach, wy kobiety, kobiety! Kobiety bez towarzystwa mężczyzn więdną, a mężczyźni bez kobiet głupieją”. Nie chciałabym, aby zabrzmiało to nazbyt feministycznie, ale panie uczestniczące w norweskiej 
robinsonadzie na pewno nie zwiędły, a panowie… Ponoć rzeczywiście nie czuli się bez nich najlepiej. 
 
Zapraszam do lektury
Izabela Dachtera-Walędziak
redaktor naczelna