okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 5/2017 >> Lodowi jeźdźcy

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Korespondencja >> Grenlandia


Lodowi jeźdźcy

Jakub Rybicki
Długo dyskutowaliśmy, kto zaryzykuje przejazd pod lodową ścianą, a kto będzie robił zdjęcia z bezpiecznej odległości
Nazywają nas wariatami. Mówią, że tylko człowiek nienormalny pcha się rowerem tam, gdzie śnieg i mróz. Oto próba wytłumaczenia się z tego szaleństwa.
 
Grenlandia nigdy nie była zielona. Nazwę wymyślił ponoć w X wieku wiking Eryk Rudy, chcąc w ten sposób przyciągnąć tu osadników. Niebanalny zabieg marketingowy udał się i z Islandii („ziemi lodu”) zaczęli ściągać tu ludzie w poszukiwaniu lżejszego życia. 
Zaczynali tak samo jak my, gdzieś w porcie na skrawku wybrzeża. Stawiali domy, a właściwie ziemianki (w końcu właściwie nie ma tu drzew), po czym ruszali w głąb lądu. Różnica jest taka, że wikingowie nie mieli rowerów i nie wiedzieli, czego się spodziewać. My wiemy, ale i tak jesteśmy zaskoczeni i przytłoczeni potęgą przyrody. Ciągnące się tysiąc kilometrów morze lodu robi kolosalne wrażenie, a co musieli czuć na ten widok Normanowie... Na pewno uświadamiali sobie, że dali się nabrać i o żadnym „zielonym lądzie” nie ma tu mowy. 
Stojąc pod wysoką jak wieżowiec ścianą lodowca, wyobrażałem sobie nietęgie miny nieustraszonych wojowników, co dodawało otuchy, bo sam byłem co najmniej onieśmielony tym widokiem. Może to dobrze, że naszą wyprawę zakończyliśmy w tym miejscu, bo gdyby Grenlandia powitała nas takim widokiem, nie wiem, czy starczyłoby nam odwagi, by ruszyć arktycznym szlakiem.
Pomysł przejechania rowerami Grenlandii narodził się w mojej głowie już w 2013 roku, zaraz po powrocie z zimowej wyprawy po jeziorze Bajkał [opisywanej w „Rowertourze” nr 8 (66) 2013], które przemierzaliśmy razem z Wichrem – chyba tylko rodzina mówi do niego Paweł. Okazało się wtedy, że pedałowanie w temperaturach dochodzących do minus 30 stopni nie jest dla nas wielkim problemem, a dostarcza niedostępnych gdzie indziej wrażeń. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 


Zdjęcie: Jakub Rybicki
 

Parse error: syntax error, unexpected end of file, expecting variable (T_VARIABLE) or ${ (T_DOLLAR_OPEN_CURLY_BRACES) or {$ (T_CURLY_OPEN) in /home/kruszonaol/ftp/rowertour/panel/bbclone/var/access.php on line 164