okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 4/2017 >> Podróż sennej wyobraźni

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> z Poznania do Świnoujścia


Podróż sennej wyobraźni

Michał Grzejszczak
Wpływająca do Bałtyku Świna
Nad morze – wyszeptała niemalże już przez sen Zuza, kiedy pewnego lipcowego wieczoru zapytałem ją, dokąd wreszcie chciałaby się wybrać ze mną na rower. – Nad morze, czyli gdzie? – pytam. – Nad morze, czyli do Świnoujścia – odrzekła i zasnęła, zostawiając mnie tak z odpowiedzią, jak i z pytaniem: czy aby na pewno znowu nie bredzi przez sen?
 
Najdalej to morze nie jest, ale na pewno da się tam dojechać w parę dni. Truchcikiem, bez spinki, bez niepotrzebnego gonienia, bicia dystansów, bez zawodów, za to z dużą dozą biwakowania, leniuchowania, zatrzymywania się i jedzenia po drodze. Tak na bogato, jak lubię, po polsku.
Dochodzi północ. Otwieram Google, mapę i zatrzymuję się na dłużej na północno-zachodniej części kraju. No jest. Wszystko jest. Są leśne drogi, sporo jezior, dużo zielonego i jeszcze więcej spokoju, zapisanego w postaci czasami zupełnie nic mi niemówiących nazw miejscowości. Chociwel, Płoty i Golczewo. O matko! Chociwel... A cóż to za wynalazek?!
Za dziesięć pierwsza w nocy, a ja wstaję z łóżka i zaglądam do szafy. Jak je położyłem w kwietniu, tak leżą do dzisiaj. Sakwy, worki, śpiwory. Dziesięć minut później moja wyprawka stoi już przy drzwiach w korytarzu. Kiedy Zuza rano się obudzi, ja będę gotowy. Poleżę jeszcze trochę, a potem wstanę i napiję się kawy. Nie będę się spieszył, łazienka i tak będzie wolna.
Poznań o piątej rano pachnie zupełnie inaczej niż w ciągu dnia. Na Wildzie powietrze zasysa zapachy starych kamienic, nasącza się skwerami, korą drzew, wilgocią gleby i przedwojennego bruku. Poznań o tej godzinie jest idealny do tego, by z niego wyjechać, uciec, przemknąć i zatrzymać się dopiero pod wiejskim sklepem 30 kilometrów dalej. I choć po czterech godzinach snu ciężko się wstaje, satysfakcja z pedałowania w ciszy i spokoju jest znaczna. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”

 



Zdjęcie: Michał Grzejszczak
 

Parse error: syntax error, unexpected end of file, expecting variable (T_VARIABLE) or ${ (T_DOLLAR_OPEN_CURLY_BRACES) or {$ (T_CURLY_OPEN) in /home/kruszonaol/ftp/rowertour/panel/bbclone/var/access.php on line 164