okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 4/2017 >> Namiot, ognisko i trochę historii

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Świętokrzyskie


Namiot, ognisko i trochę historii

Maciej Kot
Na rynku w Małogoszczu
Wolny weekend dla mamy brzmi pięknie. Ale już tata, sam na sam z dzieckiem, z noclegiem pod namiotem… Robi się niepokojąco. Taki pomysł wielu rodziców odkłada na później. Niepotrzebnie.
 
Jedyny sensowny czasowo kierunek pociągiem z Krakowa prowadził na północ. Wszystkie inne podawały w wątpliwość zysk osiągnięty przez korzystanie z pomocy kolei, która miała nas wywieźć szybko i sprawnie poza miasto. Rzut oka na mapę okolic Włoszczowej nie pozostawiał wątpliwości – liczne lasy, trochę pagórków – nie tak daleko, a okolice ciekawe. Decyzja zapadła: jedziemy w Świętokrzyskie! 
Zostaje mi więc tylko przekonać prawie trzyletnią córkę do wyjazdu. Po przeanalizowaniu opcji negocjacyjnych potulnie zadaję pytanie: Może pojedziemy w sobotę na rower, we dwójkę, z przyczepką, ze spaniem pod namiotem? – Dobrze, ale nie pod, normalnie w namiocie śpijmy! – słyszę w odpowiedzi. Łatwo poszło, obiecywanie ogniska z pieczeniem jabłek i kiełbasek nie było konieczne. Ciekawe, co będzie dalej.
Dalej jest już standardowo: w piekarni dworcowej jest długa kolejka i stres, czy uda się kupić coś na śniadanie, w pociągu (oczywiście inaczej niż w rozkładzie) nie ma miejsc rowerowych, a zablokowanie przez rowerzystów toalety w pierwszym wagonie spotyka się z agresją współpasażerów. Nastroje łagodzą jedynie słodkie drożdżówki, które zdobyłem rzutem na taśmę.
Świętokrzyskie wita nas słonecznym, chłodnym porankiem, a Włoszczowa niezbyt zadbanym centrum. To powiatowe miasto 
poza przyjaznym rowerzystom słynnym peronem nie robi na mnie dobrego wrażenia. Tym bardziej niespodziewanym udogodnieniem jest świeżutki asfalt w kierunku Oleszna – po doświadczeniach z innych lat jestem przygotowany na niską jakość asfaltów. Jak się okazało, chyba za rzadko tu zaglądam – większość dróg w Świętokrzyskiem ma już bowiem nową nawierzchnię, a asfalt pojawia się także na dawnych szutrowo-piaszczystych szlakach.
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”

 



Zdjęcie: Maciej Kot