okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 3/2017 >> Nie warzywa, a ruch!

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na finiszu


Nie warzywa, a ruch!

Weronika Leczkowska
 
Koniec zimy nadchodzi – to kwestia kilku dni, może tygodni, i słońce zacznie inaczej świecić. Pędzę więc rowerem do lasu i wśród błota oraz roztopów próbuję się doszukać pierwszych zwiastunów wiosny. Są! Lekki wiatr unosi już żółte pyłki leszczyny, otwierają się pierwsze małe bazie na wierzbie. Będzie dobrze!
Zmęczona jestem zimą. Mniej się ruszam, więcej śpię. Szara cera, szare (niczym resztki śniegu na poboczu drogi) wydaje mi się życie. Nawet szare komórki mózgowe krążą jakby wolniej, częściej wbijając po pracy moje zmęczone ciało w fotel, zamiast w siodełko rowerowe. Najwyższy czas na wiosenne zmiany! Przeczytałam ostatnio artykuł o tym, że jesteśmy tym, co jemy. Zacznijmy więc od zdrowego odżywiania.
Gotowanie nie jest moją mocną stroną. Wrzucam do garnka jakieś produkty, mieszam, a otrzymaną miksturę z reguły ostatecznie psuję, usiłując ją doprawić. W ciągu wielu lat spędzonych przy wspólnym stole rodzina nauczyła się jednak nie marudzić, a dzielnie zjadać „co dają” (lub też bez jęczenia uruchamiać plan awaryjny, czyli jajecznicę). Nie muszę więc jakoś specjalnie się starać, by ich dziś zadowolić – bez większego ryzyka zagłodzenia rodziny mogę nowatorsko podejść do rzeczy i zrobić coś absolutnie nowego. Zabieram się więc za robienie wiosennej sałatki. Aby maksymalnie zwiększyć jej walory zdrowotne, wykorzystam proporcje płynące z piramidy żywieniowej:
Warzywa – to one powinny być podstawą naszego wiosennego jedzenia. To nic, że sypane, to nic, że jedząc szpinak, spożywamy zapewne całą tablicę Mendelejewa, dodaną do gleby dla zapewnienia lepszego wzrostu roślin. Dla podniesienia jakości pożywienia, a przede wszystkim ożywiania wiosennego nastroju, ważne jest, by na talerzu zaczęło się zielenić.
Produkty zbożowe. W mojej sałatce będzie to przetworzony „wypełniacz”, czyli makaron. Może być z ciemnej mąki, będzie naprawdę zdrowo (choć nieco zburzy kolorystykę potrawy).
Nabiał. Kawałek białego sera kroję w kostkę i wrzucam do miski.
Ryba lub mięso. Tu podpowiedź przychodzi sama, prosto z zamrażarki. Wybieram pangę, rozmrażam i gotuję na parze (brzydko pachnie w całym domu, ale za to zdrowo).
Na szczycie piramidy słodycze. No bez przesady, słodzić ryby nie będę. Dodam majonezu.
Podałam mężowi do oceny moje wiosenne dzieło. Zanim spróbował, wyjaśniłam jednak „piramidową naturę” potrawy, by wiedział, że to ma być przede wszystkim pożywne. Spróbował, skrzywił się – i mimo wieloletniej zaprawy w jedzeniu różnych okropieństw – wypluł. – Chyba nie wyszło najlepiej. Pokaż przepis, coś tu nie pasuje... Po chwili wiedziałam już, dlaczego kolacja nie wyszła – wykorzystana przeze mnie piramida żywieniowa była przestarzała. Ta aktualna ma w podstawie nie warzywa, a ruch! Spokojnie wyrzucam więc sałatkę do kosza. Rodzino! Dziś wieczorem jemy... wycieczkę rowerową! 
 
Weronika Leczkowska – przeciętna kobieta. Ma normalny dom, rodzinę, odpowiedzialną pracę. Jednak gdy wsiada na rower, dostaje skrzydeł wolności i szaleństwa. Swój świat opisuje na blogu www.wronabezogona.pl.