okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 3/2017 >> Smoging? Tylko na gali!

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na finiszu


Smoging? Tylko na gali!

Sławomir Bajew
 
Trudno. Tym razem mój rowerowy sezon nie trwa okrągły rok. Zdarzyło mi się wyciągnąć rower na mróz i kilka razy zrobić śnieżno-lodowe kilkanaście kilometrów, i to wszystko. Wolałbym co prawda kilkanaście razy po kilka kilometrów, ale było inaczej. Dobrze, że przynajmniej te kilka razy się udało. 
Ciesz się, człowieku, małymi rzeczami – mówię łagodnie do siebie i przypominam słoneczne dni, w które udało się pojeździć na rowerze. Jakoś ciężko mi umościć się wygodnie w najwygodniejszych dotychczas rowerowych kalesonach. Koszulka mnie gryzie, a gardło drapie. Szczują mnie przespane dni. Tak jeszcze nie było. Tej zimy występuje szczególnie ciężka batalia o ruch ciała i umysłu. Tej zimy, choć nie za dużo śniegu i nie za mroźno, czuć jednak więcej chłodu i lodu więcej. Przestrzeń zimowa napęczniała jest jakaś, ludziom jakby dalej do siebie, cieplejsze słowa zastygają w chłodnej, niebieskawej nadprzestrzeni, spadając przekleństwem na betonowy z kostki bruk. Ktoś jedzie rowerem w dzień mglisty. Para z ust i z ramion unosi się para. Kominiarką twarz zakryta, ale oczy żywo wypatrują przeszkód i lodowych zdrad. Mgła, spaliny, z kominów nisko dym. Coraz więcej ludzi w maseczkach na twarzy pomyka ulicami podduszonych miast. Świat rowerowych mrożonek budzi uśmiech politowania u nagrzanych sterydem kierowców. Jeśli się nie przyodziejesz seledynem, nawet cię nie zauważą. Uważaj na siebie. Nie wolno za szybko, a wolno wolno. Nawet trzeba, gdyż ślisko jest. Czy to już czas na zimowe przesilenie? 
Zza winkla oszronionego bloku, z wnętrza lodowej kolumny widać jaśniejszy punkt. Jakieś oszklone drzwi ze smugą światła bijącą w mróz. Jak ćmy do lampy tam jadą, biegną, ciągną, zmierzają, dążą rowerzyści. Jedni mają rowery rozkręcone na drobne części i wnoszą je do środka w kieszeniach. Inni swoje rowerzyska ze stali na gąsienicach zamiast opon parkują przy stalowych barierkach, przewieszają tytanowe łańcuchy – niczym kowboj cugle przed saloonem – bez magicznych kłódek i zaklęć. Z zewnątrz widać, jak ludzie w środku z jakiegoś powodu łagodnieją, zaczynają ze sobą rozmawiać. Ten z lewej to kolarz znany jest. Jeden za drugim uśmiech leci. Dorośli się śmieją, się śmieją i dzieci. Ktoś komuś właśnie i wcale nie po złości. Stoi jakiś ktoś zły, bo nie wszedł do środka i tym w środku zazdrości. A tam ze środka coraz cieplejsze cha, cha, chi, chi. Gdzie to i co to? 28 stycznia, AWF Poznań, gala Nagrody „Rowertouru” 2016.
Drży pachnące świętem powietrze. Nagrodę komuś ktoś, ale niedowidzę. Tym oto skutkuje ogólnoświatowe pozbawianie się tlenu i ruchu. Z niedomagań udręczonego rozmaitymi brakami ciała, umysłu i ducha opar absurdu bucha. Buch, jak gorąco, uff, jak gorrrąco się robi na samą myśl o bezruchu z zimna. Nie wiem doprawdy: mam wybrać koniec z przegrzania czy z wyziębienia? Trudno. 
W tym roku sezon nie trwał cały rok. A w latach, gdy trwał? Cóż, o tej porze siadałem z przyjaciółmi i mapą, by snuć wizje i rozpuszczać kolorowe marzenia na ciepłe miesiące i ścieżki. W oparze zimnej mgły, lekko tylko galą rozdania pokrzepiony, chcę się z Wami doczołgać do najbliższego, wiosennego rana i zapomnieć o smogowym majaku. Puszczam do Was oko. Filuternie. Z przymkniętą prawą powieką. To sen. Już kiedyś zasnąłem pod gruszą, ale wtedy odwiedził mnie Norwid. Widać nie wolno przysypiać na mrozie. Niech zatem i świat, i koło się kręci. Calusieńki rok. O! Hieronymus Bosch jedzie! Na jeżu? 
 
Sławomir Bajew – dziennikarz poznańskiego Radia Merkury, prowadzi  Listę Przebojów i pasmo południowe, jest autorem popularnych kalamburów. Słynie z tego, że do pracy bez względu na pogodę dojeżdża rowerem. Na łamach „Rowertouru” publikuje od pierwszego numeru.