okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 3/2017 >> O rowerach cicho sza!

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Rower w mieście >> infrastruktura dla niepełnosprawnych rowerzystów


O rowerach cicho sza!

Marek Rokita
Przykład dwurzędowej szykany, której pokonanie dla znacznej części niepełnosprawnych rowerzystów jest zupełnie niemożliwe
Wydawałoby się, że o infrastrukturze dla rowerzystów powiedziano już wszystko. Jest jednak kwestia niemal zupełnie przemilczana. To problem dostępności rowerowej infrastruktury dla cyklistów z niepełnosprawnością.
 
Być może dzieje się tak dlatego, że jest to temat niewygodny zarówno dla przeciwników budowy rowerowej infrastruktury, jak i dla jej zwolenników. A może z tego powodu, że rowerzystów kojarzy się jako osoby zdrowe i sprawne, zaś niepełnosprawnych jako poruszających się na wózkach inwalidów. Jakakolwiek byłaby przyczyna, kwestia dostępności infrastruktury rowerowej dla osób z niepełnosprawnościami niemal nie istnieje w świadomości społecznej, publicystyce i prawie. I to pomimo poświęcania coraz więcej uwagi zarówno tematowi dostępności infrastruktury dla osób z niepełnosprawnością, jak i problemom cyklistów.
Ktokolwiek widział, ktokolwiek...
Jedyny niepełnosprawny rowerzysta, jakiego regularnie widuję, gdy porusza się po swojej miejscowości na swoim handbike’u, mieszka w małej wiosce na Pomorzu Środkowym. Jego niepełnosprawność jest skutkiem dziecięcego porażenia mózgowego. Dzięki swojemu archaicznemu, topornemu i ciężkiemu trzykołowcowi od 30 lat samodzielnie przemieszcza się po okolicy i jest tam znany wszystkim. W Poznaniu, w którym mieszkam, niepełnosprawnych rowerzystów nie widuję. Bo w polskich miastach niepełnosprawni cykliści rzadko wyjeżdżają z domu. A jeśli już to robią, zwykle korzystają z roweru w celach rekreacyjno-rehabilitacyjnych. Bardzo rzadko używają roweru na co dzień. Nie wyjeżdżają na ulice, bo się boją. Ani na drogi rowerowe, bo tych albo brakuje, albo nie są one dostosowane do ich potrzeb. 
Tymczasem potrzeby rowerzystów z niepełnosprawnościami są w większości wypadków takie same lub bardzo podobne do potrzeb zdrowych rowerzystów. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 


Zdjęcie: Marek Rokita