okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 3/2017 >> Gratka dla twardzieli

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Góry Suche i Góry Sowie


Gratka dla twardzieli

Rafał i Jakub Kołodzińscy
Prawdziwy twardziel oraz jego tata
Było już ciemno, gdy nasz samochód z dwoma rowerami na bagażniku zaparkował przed schroniskiem PTTK Andrzejówka w Górach Suchych. Wrześniowy wieczór był przyjemny, rześki i tylko lekko przeszywał chłodem. 
 
Jak duch pojawia się gospodarz schroniska, oferując przechowanie rowerów w skrytce. Nie odmawiamy. Podczas pysznej kolacji (gulasz staropolski) myślę o różnych charakterach ludzi prowadzących takie miejsca. Dla mnie ideałem zawsze będzie ktoś obecny – co istotne: nienachalnie – cały czas: zaproponuje pomoc, gdy wyczuje, że może być potrzebna, a my nie czujemy konieczności, aby o nią prosić. Daje to komfort podczas wypoczynku i rodzi chęć powrotu. Stąd też nasza kolejna obecność w Andrzejówce. 
Ranek jest jeszcze bardziej rześki od wieczoru. Jazda w dół do Sokołowska pieszym szlakiem czerwonym nie rozgrzewa dłoni, mimo bezchmurnego nieba i słońca, które szybko przemyka między gałęziami drzew. Dzień zapowiada się cieplejszy niż poranek, co daje nadzieję, że dłonie w końcu się rozgrzeją. 
Sokołowsko znamy już trochę z wcześniejszych, pieszych pobytów w tej okolicy. Zapomniane uzdrowisko chce wrócić do dawnego blasku, o czym świadczą rozpoczęte inwestycje. Przejeżdżamy koło kina Zdrowie, nieodzownie kojarzącego się z Krzysztofem Kieślowskim, który w Sokołowsku spędził kilka lat swej młodości. Od paru lat w miejscowości odbywa się festiwal filmowy inspirowany twórczością reżysera. 
Krótkie wytchnienie i jedziemy dalej, już drogą asfaltową. Od Mieroszowa zaczyna się podjazd i robi się gorąco. Po drodze mijamy miejscowość Łączna, w której działa prywatny ogród zoologiczny. Nie mamy w planie go zwiedzać, gdyż gościliśmy tu rok wcześniej. W pamięci zostały nam białe wilki, których wcześniej nie widzieliśmy. 
Mimo że w Sudetach Środkowych poprowadzono wiele znakowanych szlaków rowerowych (głównie dla rowerzystów górskich), trasę układam trochę po swojemu – fragment przy granicy polsko-czeskiej nie jest oznaczony. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 


Zdjęcie: Rafał Kołodziński