okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 3/2017 >> Bałtyckie białe noce

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Pomorze


Bałtyckie białe noce

Tomasz Larczyński
Przed mechowskim kościółkiem
W zasadzie to banał, bo nad Bałtykiem pełno jest tego rodzaju miejsc. Tłumy rowerzystów pędzą, by oglądać majestatyczny spokój rozświetlonego morza o północy w Estonii, Finlandii, Norrlandii, na Kaszubach. Zaraz, zaraz. Na jakich Kaszubach?
 
Tak, właśnie tych, nie tych w Kanadzie (Kaszubami nazwano pierwszą polską osadę w Ontario). Mieszkańcom Trójmiasta znany jest zwykle fakt, że i w naszym kraju można obserwować to malownicze zjawisko, lecz poza Pomorzem jakoś mało atrakcja ta przebiła się do powszechnej świadomości. W porządku, trzeba być uczciwym: nie chodzi tu oczywiście o białą noc astronomiczną, czyli ze słońcem nad horyzontem. Cieszyć oczy możemy „tylko” białą nocą żeglarską, czyli taką sytuacją, w której o północy słonecznej nasza gwiazda znajduje się wyżej niż 12 stopni pod linią horyzontu. W praktyce oznacza to, że w najciemniejszym momencie doby panuje lekka szarówka, jak podczas jasnej, księżycowej nocy. Formalnie zjawisko takie występuje 21 czerwca na północ od szerokości 54°34'N, czyli na północ od Gdyni. W rzeczywistości jednak wymaga to bezleśnego terenu i braku wzgórz od północy, a najlepiej stania samemu na jakimś wyniesieniu. Oznacza to, że zdecydowanie najlepsze miejsce do obserwacji w Polsce to klify Jastrzębiej Góry, wysoko wyniesione ponad taflę morza na północy, no i oczywiście same położone najdalej na północ na polskim lądzie. Trzeba mieć jeszcze szczęście do pogody, a mianowicie trafić na bezchmurne niebo od strony północnej, co nad zaciągniętym zwykle Bałtykiem nie jest takie łatwe. Czasem jednak się uda i akurat takie warunki wypadły w nocy z 24 na 25 czerwca 2016 roku. 
Nie było to, jak widać, przesilenie letnie, jednak sinusoidalna zmienność długości dnia (odbijająca kształt orbity Ziemi) sprawia, że przez tydzień przed przesileniem i po nim zmiana długości jest niezauważalna gołym okiem. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


Zdjęcie: Łukasz Kostecki