okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 3/2017 >> Z Wołgą za przewodnika

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Korespondencja >> Rosja i Kazachstan


Z Wołgą za przewodnika

Dominika Dunaj, Łukasz Majewski
Plakat wyborczy Partii Komunistycznej na rosyjskiej głubince
Kiedyś Carycyn i Stalingrad, obecnie Wołgograd, wiele nazw – jedno miasto. Ta milionowa metropolia położona pośrodku stepu, ale też nad uregulowanym, lecz nieprzewidywalnym brzegiem Wołgi, tętni życiem na przekór historii. Monumentalny pomnik Matki Ojczyzny, górujący nad miastem, jest zarówno symbolem, jak i miejscem martyrologii. To tu setki tysięcy żołnierzy radzieckich poległy w bitwie stalingradzkiej. 
 
To właśnie Wzgórze 102, zwane także Kurhanem Mamaja, było i jest najwyższym punktem w Wołgogradzie, i to właśnie stąd rozpościera się widok na zakole Wołgi. W trakcie bitwy stalingradzkiej, jednej z największych podczas II wojny światowej, kto posiadał ten ważny strategicznie punkt, mógł razić wroga śmiertelnym ogniem z dział wysokiego kalibru. To właśnie dawny Stalingrad, z honorowym tytułem Bohatera Związku Radzieckiego, uosabia swoim wyglądem weteranów wielkiej wojny ojczyźnianej. Tak jak byli żołnierze z okazji Dnia Zwycięstwa przypinają wszystkie swoje odznaczenia, tak każdy zakątek Wołgogradu pełen jest niezliczonej ilości powojennych tablic pamiątkowych, pomników i monumentów, z których część zadziwia swoim przepychem.
Spieszymy się, aby opuścić to miejsce i zamienić wielkomiejski gwar na ciszę rosyjskiej głubinki, jak nazywa się tu prowincję. I tak, powoli, jednak z niecierpliwością, podążamy na południe, zostawiając za plecami groźnie łypiący na zachód pomnik Matki Ojczyzny. Dwupasmowa droga, o dosyć dobrej nawierzchni i ze sporym ruchem samochodowym, dopiero za Krasnoarmiejskiem zamienia się w spokojną trasę wiodącą przez płaski step, daleko od wysokiego brzegu Wołgi. W końcu jesteśmy na prowincji! Prosta, asfaltowa droga, wiatr w plecy i lekko prażące słońce rozniecają nasz entuzjazm. Jednak w miarę oddalania się od większych ośrodków miejskich nasze zaniepokojenie rośnie. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 


Zdjęcie: Dominika Dunaj