okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 2/2017 >> Nic nie musisz, bracie

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na finiszu


Nic nie musisz, bracie

Sławomir Bajew
 
Dziś o kryzysie będzie. I to nie o chwilowym wahnięciu formy czy chcenia, bo przecież każdemu z nas od czasu do czasu się nie chce. Czegoś. Nie o zimowym spadku formy, kiedy rano nie chce się wyściubiać nosa spod kołdry i ruszać w dzień, chcę pisać. Takie spadki energii są w czasie zimy czymś u człowieka raczej naturalnym i nie powinny nas zbytnio niepokoić. O kryzysie będzie – powtarzam. Prawdziwym. Takim, kiedy już nie możesz pokonać oporu zwykłym odpoczynkiem czy krótką (acz poważną) rozmową z samym sobą. 
Kryzys to taki stan, kiedy całe ciało i dusza, psyche i paznokcie nie chcą czuć, słyszeć, spojrzeć w kierunku roweru. Wstrętna jest każda myśl związana z bicyklem. Zostały gdzieś w sieci, w szufladzie i w druku bolesne ślady bardzo rowerowej przeszłości. Zdjęcia z wypraw, wycieczek, rajdów... Niczym fotografie pierwszej miłości... Wyrzuty sumienia: zobacz, jaki byłeś, mówiłeś, że już na zawsze będziesz ze mną. Twój rower. Twoje rowerowanie to był tylko owczy pęd. Kłamstwo. Nawet nie było warto. Coraz krótsze zdania. Hasła. Wyrazy pojedyncze wirują w głowie. Poczucie winy ściąga mnie w peleton zdezelowanych dusz pędzących po zamkniętym kręgu. Coraz słabiej słyszę siebie, coraz mocniej oskarżenia, że to, że tamto... A wszystko przez rower... Zima, kryzys, coś się wypaliło. Miało być tak pięknie. Ruch, świeże (coraz częściej już nie) powietrze, przyroda, krajobrazy. Oczekiwania cudowności. Codziennie. A jednak nie! I tak rozwijać się może aż do katastrofy kryzys mój czy Twój. I zapewne, jeśli nie zareagujemy, zrobi to. Taka jego natura, że będzie ćmił w środku, aż zainfekuje wszystko, co jest do zainfekowania, i złamie człowieka. A nawet wtedy nie odpuści, jeśli jego trucizna wniknie za głęboko. 
Co robić zatem? Gdzie szukać pomocy? Przede wszystkim nie mogę się zmuszać. Presja zewnętrzna i wewnętrzna powodują, że to, co było źródłem radości, stało się źródłem udręki. Pamiętaj, że nic nie musisz, bracie! – mówię do siebie, stając powoli na nóżkach... To, kim byłeś kiedyś, nie musi wyznaczać twoich ścieżek w przyszłości. No i za bardzo słuchasz oskarżycieli! Twoja pasja była kłamstwem? No nnnie..., nie... chyba... Jakiż to błąd, że zacząłeś myśleć, że z biegiem lat będziesz jeździł i szybciej, i dalej. Chcesz jeszcze szybciej i jeszcze dalej? To twoim zdaniem jest sens jeżdżenia? Odpocznij. Dłuuugo! I ciesz się, bo kryzys oznacza, że szykuje się na kolejnym etapie coś naprawdę wartościowego. Ale zanim tam popedałujesz, spokojnie przeczekaj kryzys. Umyj twarz, wyciągnij nogi i nie studiuj map. Przejdzie. Panta rhei! 
 
Sławomir Bajew – dziennikarz poznańskiego Radia Merkury, prowadzi  Listę Przebojów i pasmo południowe, jest autorem popularnych kalamburów. Słynie z tego, że do pracy bez względu na pogodę dojeżdża rowerem. Na łamach „Rowertouru” publikuje od pierwszego numeru.