okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

strona główna >> 2/2017 >> Kraina miodem płynąca i świniopasa znająca

poradniki

Palcem po mapie

Błądzić jest rzeczą ludzką, jednak zagubienie podczas wycieczki rowerowej jest w stanie zburzyć radość, którą czerpiemy z jazdy.... »

Od drewna do karbonu

Nie ulega wątpliwości, że koło to jeden z najistotniejszych wynalazków ludzkości. Od tysięcy lat znajduje zastosowanie niemal we... »

Na szlaku >> Opolszczyzna


Kraina miodem płynąca i świniopasa znająca

Jacek Gut
Królestwo uli w skansenie w Maciejowie
Dla zarażonego cyklozą rowerzysty sezon trwa praktycznie 365 dni w roku. Co roku jednak celebruję jego inaugurację, aby podkreślić ten wjazd w nieznane. A że tkwię już w turystyce rowerowej od 32 lat, o nowe, ciekawe miejsca w Polsce coraz mi trudniej. Ale uparcie wyznaczam sobie kolejne cele.
 
Jak to często w życiu bywa, los podsunął mi nowy kierunek. Zupełnie przypadkowo na jednym z portali internetowych przeczytałem, że okolice Gorzowa Śląskiego to turystyczna pustynia, wokół której nie ma niczego ciekawego do zwiedzania. Gorzów Śląski! Gdzie to jest? Gorzów Wielkopolski to wiadomo, ale Śląski…
Miasto nie leży w administracyjnych granicach województwa śląskiego, ale na Opolszczyźnie, prawie na styku z regionem łódzkim i wielkopolskim. Lubię nowe wyzwania, a chcąc podnieść skalę doznań, zadecydowałem, że trasę mojej wycieczki będzie wyznaczał przypadek. Przecież potencjał turystyczny danego miejsca najlepiej weryfikują jego mieszkańcy. Stąd moja decyzja, by przypadkowo spotkani mieszkańcy poszczególnych miejscowości kreślili mój szlak i wskazywali miejsca, do których będę podążał. Dodam, że przed wyjazdem nie szukałem informacji o regionie, który chciałem zobaczyć. Jedynie określenie punktu startu było zaplanowane. 
Niewielka Byczyna jest pierwszym elementem w moich rowerowych puzzlach. W niedzielne przedpołudnie poprosiłem jej mieszkańców udających się na nabożeństwo o zakreślenie pierwszych znaków na mojej niewidocznej i nieznanej mi mapie. Wsparcia udzielił mi nauczyciel geografii z miejscowej szkoły, który zaserwował mi skondensowaną porcję wiedzy o Byczynie. Jest to jedno z ciekawszych kameralnych miasteczek Opolszczyzny, które zachowało część swojego pierwotnego wizerunku. Jest bowiem jednym z niewielu miast w Polsce, w którym średniowieczne mury pozostały niemal w całości. 
 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”

 



Zdjęcie: Jacek Gut