okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

strona główna >> 2/2017 >> Po sąsiedzku do raju

poradniki

Palcem po mapie

Błądzić jest rzeczą ludzką, jednak zagubienie podczas wycieczki rowerowej jest w stanie zburzyć radość, którą czerpiemy z jazdy.... »

Od drewna do karbonu

Nie ulega wątpliwości, że koło to jeden z najistotniejszych wynalazków ludzkości. Od tysięcy lat znajduje zastosowanie niemal we... »

Na szlaku >> Morawy Południowe i Dolina Wachau


Po sąsiedzku do raju

Mariola Maciaszek
Komfortowa ścieżka rowerowa wśród naddunajskich winnic w Dolinie Wachau

Pomysł, aby coroczną wyprawę rowerową odbyć po Morawach, zaskoczył nas samych. Pojawił się dopiero teraz, po tylu latach rowerowania. Po setkach kilometrów przejechanych w Hiszpanii, we Francji, w Szwecji, Finlandii czy Estonii, Czechy wydawały się nam mało pociągające, zbyt bliskie, nieatrakcyjne... 

Owszem, Praga jest piękna, odwiedzamy Szpindlerowy Młyn (Špindlerův Mlýn) i Skalne Miasto – Adrszpach (Adršpach), korzystamy z czeskich tras biegowych w Górach Izerskich, oczywiście chwalimy czeskie piwo, ale wakacje...? 
Pierwsze próby szukania relacji w internecie przekonują nas, że na doświadczenia innych nie ma za bardzo co liczyć – opisów w języku polskim jest niewiele, ale te nieliczne brzmią zachęcająco – cykliści chwalą doskonałe ścieżki rowerowe i przedstawiają fotografie urokliwych miasteczek z klimatem jak w „Postrzyżynach” Bohumila Hrabala. Nie pozostało nic innego, jak pojechać i przekonać się, co mają do zaoferowania rowerzystom nasi sąsiedzi. 
Punktem startu jest Rybnik, skąd przez Śląsk, szukając mniej ruchliwych szos (ani kilometra drogi rowerowej), przez Pszów i Radlin docieramy do granicy w Owsiszczach. Tuż za granicą pierwszy smak wakacji – przepyszne przydrożne czereśnie, z robalami, ale o tym przekonamy się trochę później. Kierujemy się do Opawy (Opava), a szlak rowerowy prowadzi nas przez czeskie wsie mało uczęszczanymi drogami i kamienistą szutrówką. 
Opawa wita nas swojskim klimatem. Spacerujemy po rynku i przyległych uliczkach, robimy zdjęcia przy wątpliwej urody rzeźbie z blachy – połączeniu mrówkowca i węża. W barze przypominającym czasy PRL-u zamawiamy knedle z mięsem w sosie i zgodnie stwierdzamy, że chyba nie jesteśmy miłośnikami tej najbardziej czeskiej z czeskich potraw. 
 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


Zdjęcie: Mariola i Tomasz Maciaszek