okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 1/2017 >> Mistrzowie czy wyrobnicy?

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Styl życia >> kolarscy dziennikarze i reporterzy


Mistrzowie czy wyrobnicy?

Piotr Ejsmont
Giro d’Italia 1956
Nie byłoby kolarstwa bez dziennikarzy. Każdy aktor, także kolarz potrzebuje widowni. Granie do pustej sali nikogo nie zadowala. Reporterzy są obecni od początku istnienia kolarstwa. Kiedyś ich rola była bardzo znacząca. Nie tylko opisywali zdarzenia, ale także je kreowali.
 
W  raz z rozwojem technologii przekazu medialnego zmieniały się dziennikarskie narzędzia i metody pracy. Nie zawsze na lepsze. Równie dynamiczne przemiany można było dostrzec też w kolarstwie.
Pod koniec XIX wieku rozwój kolarstwa zbiegł się z równie dużymi zmianami związanymi z wydawaniem gazet. Mechanika roweru, pierwsze szalone podróże rowerowe oraz chęć sprawdzenia i porównania ludzkich możliwości, jak szybko i jak daleko można zajechać na bicyklach, budziły szerokie zainteresowanie. Takie tematy były chętnie czytane w prasie, a nakłady gazet rosły. Nie inaczej było z miesięcznikami poświęconymi tylko rowerom i kolarstwu. We Francji, w Anglii, Niemczech, USA ich nakłady sięgały kilkudziesięciu tysięcy egzemplarzy. Duży efekt reklamowy wywołały informacje, a potem i zdjęcia przedstawiające rządzących na rowerach. Ludzie, jak wiadomo, zawsze chcieli żyć jak elita, więc kiedy bicykle potaniały, zyskały coraz więcej użytkowników. 
Początkowo wyścigi kolarskie były bardzo lokalne i mało kto poza daną miejscowością o nich wiedział. Producentom rowerów zależało na zwiększeniu sprzedaży, więc chętnie płacili za reklamy w gazetach i współuczestniczyli w organizacji zawodów. Jednak w pismach z tego okresu trudno się doszukać ciekawych relacji z tych wyścigów. Zazwyczaj podawano tylko wyniki, które przesyłano za pomocą telegrafu. 
Pierwsze dłuższe relacje z zawodów przekazywano do redakcji listownie. Wywiady z ich uczestnikami przeprowadzano niezmiernie rzadko. Zdjęcia raczej słabej jakości pojawiły się dopiero około 1897-1899 roku, więc pole do działania mieli rysownicy i karykaturzyści. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 
 


Zdjęcie: "Publifoto Milano"