okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 1/2017 >> Kolos tak blisko

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Szwajcaria: okolice Matterhornu


Kolos tak blisko

Daniel Klawczyński
Zjazd do Riffelsee
Mieszkańcy szwajcarskiego kantonu Wallis szczycą się nagromadzeniem na jego terenie ponad 40 czterotysięczników! Najsłynniejszy jest oczywiście Matterhorn. Trudno się oprzeć zaproszeniu na wyjazd w tak kultowy zakątek Alp. Jak się okazuje, nasze singletrackowe zmagania u podnóża legendarnej góry rozpoczynamy dokładnie w 150. rocznicę jej pierwszego zdobycia. 
 
Czy z tej okazji gigant spojrzy na nas łaskawym okiem i wyjrzy zza zasłony chmur? Oby! Na tych, którzy nie oglądają Alp na co dzień – a ja do nich się zaliczam, majestat gór otaczających dolinę Mattertal wywiera ogromne wrażenie. Dosłownie. Wszystko tutaj jest XXL i dodatkowo podane w mocno esencjonalnej pigułce. Jednak największy dreszczyk emocji wywołuje w mojej wyobraźni ostre nachylenie okolicznych stoków. Czy dam radę?! Jeden z moich kolegów, który przed laty spędzał tutaj swój pierwszy urlop enduro, na pocieszenie przypomniał mi słowa Wade’a Simmonsa, jakoby była to jedna z najlepszych miejscówek MTB na świecie. Tygodniowa eksploracja tej okolicy pod kątem największych klasyków kolarstwa górskiego pozwoli się przekonać, czy sławny mountainbiker ma rację.
 Jak uczy doświadczenie, pierwszy dzień pobytu w Alpach najlepiej zaplanować bez zbyt forsownych podjazdów. Podyktowane jest to zmęczeniem długą podróżą, a także brakiem zaprawy w tak spektakularnym terenie. Wyznawcy różnych stylów jazdy zapewne inaczej podejdą do tego zalecenia. Niektórzy uważają, że największy urok Szwajcarii to możliwość korzystania z bogatego dobrodziejstwa ich infrastruktury turystycznej (wyciągów narciarskich oraz kolei zębatej) i planowanie wycieczek jak najlepiej ją wykorzystujących. Dzięki temu można na przykład zrobić jednego dnia na zupełnym luzie trasę liczącą ponad 2000 metrów przewyższeń. Opcja ta ma tylko jedną, ale za to poważną wadę – uzależnianą od zasobności portfela. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”

 



Zdjęcie: Daniel Klawczyński