okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 1/2017 >> 1/2017 >> Drogie Czytelniczki, Drodzy Czytelnicy!

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Przed startem


Drogie Czytelniczki, Drodzy Czytelnicy!


Niektórych z Was z pewnością zaskoczyła niecodzienna okładka styczniowego „Rowertouru”. Rzadko bowiem zachęcamy do zwiedzania na dwóch kołach aż tak wysokich gór. Do tego nie po asfalcie czy bitej drodze, ale często wymagającymi singletrackami. Tymczasem są miejsca, które tylko w taki sposób można zobaczyć, inaczej dotrzeć się nie da, za to widoki zostają z Wami na całe życie. Okolice szwajcarskiego Zermatt z widokiem na Matterhorn to takie właśnie miejsce. Szczyt wydaje się być tak blisko, że tylko bardziej kusi, aby podjechać jeszcze bliżej. W tym wypadku słowo podjechać należy traktować nad wyraz dosłownie, bo górskie wycieczki to niekończące się podjazdy i szalone zjazdy. Relacja Daniela Klawczyńskiego to pomysł na turystykę rowerową w mniej popularnym na naszych łamach wydaniu. Czy zatem sakwiarz powinien bać się singletracków? Niekoniecznie, choć powinien mierzyć siły na zamiary i korzystać ze szlaków na miarę swoich możliwości. O ich oznaczenie w okolicy Zermatt, jak i w całej alpejskiej Szwajcarii zadbano ze… szwajcarską precyzją. 
Brak zainteresowania wyprawami górskimi często tłumaczycie niechęcią do wspinania się rowerem objuczonym sakwami. Owszem, można znaleźć miejscowość-bazę i stamtąd robić jednodniowe wycieczki, jak zrobił to autor artykułu, można też spróbować 
bikepackingu – zrezygnować z bagażników i dużych sakw, za to spakować się do mniejszych toreb, mocowanych do różnych elementów roweru, jak rama, sztyca czy kierownica. Taki styl, przynajmniej na początku, wydaje się trudny, wymaga jeszcze bardziej przemyślanego pakowania i narzucenia sobie pewnego reżimu w odniesieniu do rzeczy absolutnie niezbędnych na trasie. Daje jednak poczucie większej swobody co do planowania trasy i noclegów. Od czego zatem zacząć? Koniecznie przeczytajcie poradnik Rafała Buczka. 
Domyślam się jednak, że większość z Was, szczególnie tych parających się piórem, lekturę styczniowego „Rowertouru” rozpoczęło od listy nazwisk i wypraw nominowanych do Nagrody „Rowertouru” 2016. Z trudem przyszło nam wyłonić tych kilkunastu szczęśliwców, bowiem – jak co roku – poziom najciekawszych prac był bardzo wyrównany. Teraz wszystko w rękach Kapituły. Przed redakcją ogrom prac związanych z organizacją gali „Nagrody Rowertouru”, na którą serdecznie zapraszamy do Poznania już 28 stycznia. 
 
Miłej lektury i pozytywnie zakręconego nowego roku!
Zapraszam do lektury
Izabela Dachtera-Walędziak
redaktor naczelna