okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 1/2017 >> Koniec rewolucji

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Korespondencja >> Kuba


Koniec rewolucji

Jakub Rybicki
Wielkie, stare, amerykańskie krążowniki szos z lat 50. już od pierwszych chwil naszego pobytu udowadniają, że to kraj inny niż wszystkie
Chcieliśmy zobaczyć Kubę za życia Fidela Castro. Przekonać się,jaki naprawdę jest ten skansen komunizmu i oczywiście przejechać się cadillakiem. W końcu nie samym rowerem jeździ człowiek.
 
Wydawało mi się, że już niewiele w podróży może mnie zaskoczyć. A Kubie, proszę bardzo – udawało się to niemal każdego dnia. Znane z mediów stereotypy, a to się potwierdzały, a to obalały z głośnym hukiem. W końcu miałem w głowie solidne rumowisko, z którego musiałem od podstaw ułożyć w miarę spójny obraz wyspy – mojej imienniczki. Nie do końca się to udało, bo Kuba nie jest spójna ani trochę. Wręcz chwieje się na nogach, w rozkroku między komunizmem a kapitalizmem, prehistorią a nowoczesnością, nienawiścią a miłością do Stanów Zjednoczonych i ich kultury. 
Jedna, i tak dość już kulawa noga całkiem niedawno otrzymała kolejny cios – śmierć Fidela to koniec wielkiej epoki. I choć dyktator zrzekł się władzy już w 2008 roku, wciąż pozostawał symbolem rewolucji i czynnikiem jednoczącym Kubańczyków, od czasu do czasu dając znak życia, na przykład pokazując się na zdjęciach z kolejnymi papieżami. Nawet on był zresztą niespójny, bo na spotkaniu z Benedyktem XVI wystąpił w dresie jak najbardziej kapitalistycznego Adidasa, zamiast w swoim tradycyjnym wojskowym mundurze.
Nie wiedzieliśmy zatem do końca, do jakiego kraju się udajemy. Wiedzieliśmy za to, że trzeba tam jechać jak najszybciej, bo zmiany zachodzą niemal z dnia na dzień.
Już droga z lotniska jest zaskakująca. Więc te samochody to nie żart, nie atrakcja dla turystów, one naprawdę tu jeżdżą! – myślę, gdy przestaję liczyć mijające nas cadillaki, plymouthy i buicki z lat 50. Przestaję bardzo szybko, po jakimś kilometrze, choć ruch jest raczej mizerny i autostradę mamy niemal tylko dla siebie. Uśmiech wywołują liczne duże i małe fiaty, których jest tu bez wątpienia więcej niż w Polsce. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 


Zdjęcie: Jakub Rybicki
 

Parse error: syntax error, unexpected end of file, expecting variable (T_VARIABLE) or ${ (T_DOLLAR_OPEN_CURLY_BRACES) or {$ (T_CURLY_OPEN) in /home/kruszonaol/ftp/rowertour/panel/bbclone/var/access.php on line 164