okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 12/2016 >> Kurtowi zdradziłem mój sekret

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Dania, Szwecja


Kurtowi zdradziłem mój sekret

Damian Czarnowski
Park otaczający zamek Marsvinsholms pełen jest nietuzinkowej sztuki
Minionej zimy czytałem sporo kryminałów. I planowałem kolejną wyprawę rowerową. Siłą rzeczy jedno z drugim musiało mieć coś wspólnego. 
 
Rower i kryminał jednoznacznie kojarzą mi się z Ojcem Mateuszem. Jednak po podzieleniu liczby mieszkańców Sandomierza przez liczbę odcinków serialu, w których trup ściele się gęsto, uznaliśmy, że to miejsce jeszcze nie dla nas. Potrzebujemy nabyć gdzieś obycia. Wybór padł na szwedzkie Ystad – miasto komisarza Kurta Wallandera.
Zabawne, ale przed wyjazdem myślałem, że najtrudniejsze to dojechać pociągiem do Świnoujścia. Wiadomo, jak to jest z rowerem w PKP. I tutaj pierwsze zdziwienie podróżnika marudy, co to przecież tyle widział i wszędzie było lepiej niż w ojczyźnie. Przejazd pociągiem regionalnym ze Szczecina odbył się w naprawdę komfortowych warunkach. Był przedział przystosowany dla rowerów. Było wejście z peronu do pociągu z rowerem, które nie przypominało już podróży z Żuław w Karkonosze, i to z fortepianem na plecach.
Na szczęście wątek tajemniczości nie miał w naszej wyprawie zabarwienia kryminalnego. Jego kumulacja nastąpiła w chwili zdobywania promu. Najpierw przejazd rowerem między tirami po porcie. Potem wjazd po platformie na prom, prosto przez jego rozdziawiony dziób. Po zabezpieczeniu rowerów i ulokowaniu bagaży w kabinie udaliśmy się zwiedzać pokład. Odkryliśmy, że prom to małe miasto, które jak w soczewce skupia przedstawicieli różnych warstw społecznych. To tak górnolotnie, a tak po ludzku przyznam, że sklep na promie oferuje między innymi tanie perfumy, z czego nie omieszkaliśmy skorzystać.
Około siódmej rano opuściliśmy prom, następnie port i ruszyliśmy do centrum Ystad. I od razu się zakochaliśmy. Historyczna część miasta zachowana jest w niemal niezmienionej formie od XIII wieku. 

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 

 



Zdjęcie: Damian Czarnowski