okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 12/2016 >> Życzenie

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na finiszu


Życzenie

Weronika Leczkowska
 
W bogatej historii rowerowych dokonań moim idolem jest Kazimierz Nowak – niezwykły podróżnik, który pod pretekstem podróży za chlebem w latach 30. XX wieku przejechał całą Afrykę. Właśnie skończyłam czytać kolejną książkę z jego listami z podróży do małżonki „Kochana Maryś!”. Nieznany i niebezpieczny świat, niesamowite przygody i wielka, przytłaczająca tęsknota za rodziną... Dochodzę do wniosku, że prawdziwy podróżnik (o ile nie jest samotny z wyboru) coś dla swoich podróży poświęca – jest to rodzina. Albo nie ma czasu, by ją założyć, albo ma go zbyt mało, by się nią odpowiednio zająć. Choć w niewielkim wymiarze (na szczęście), znam te stany. Gdy zbyt długo siedzę w domu, życie zaczyna mnie uwierać – dzieci robią się za głośnie, a obowiązki domowe męczące. Wtedy marzę o krótkim wypadzie. A gdy już na nim jestem, martwię się, jak rodzina daje sobie radę beze mnie… Życiowa pułapka? Pewnie tak. Staram się jej jakoś zaradzić – w okresie wakacyjnym jedziemy na wyprawę całą rodziną, wiele wyjazdów odbywam też razem z mężem. Nie jest to jednak ten sam rodzaj przeżywania, co samotna tułaczka, na której króluje wolność i wewnętrzna anarchia.
Zbliżają się święta. Czas rodzinny, czas, kiedy po wielu (nerwowych) przygotowaniach spędzam ciepłe wieczory z bliskimi. Ubieramy choinkę, zapach cynamonu buduje niepowtarzalny nastrój i spokój. To okres, w którym wyjątkowo wielbię moją szaloną rodzinkę. Za pełną choinkę, na której wieszamy też różne dziwne rzeczy (np. durszlaki), za nietypowe prezenty, jakie możemy sobie dawać (na tej liście króluje kultowy już oddzielacz białka od żółtka). No i za kolędowanie, które zwykle przypomina kocie zaloty. Czujemy się ze sobą tak dobrze! Jakaś część mnie czeka jednak z niepokojem, kiedy będę mogła pojechać na wieczorną przejażdżkę...
Kazimierz Nowak pisał do żony z podróży: Juba, Sudan, 24 grudnia 1932 (…) Ot i dziś – Wigiljia – dach nad głową i niegłodno, i kościółek blisko – parę kroków stąd. Prawdziwa „szopka Betlejemska”, słomą kryta, ot w stylu afrykańskim. Choć daleko jesteście, mam całą kopę dowodów pamięci na stole, wesoło mi nawet, choć i smutno zarazem, bo ani Was ucałować dziś nie mogę, ani nawet nie wiem, czy ciepło macie i czy nie głodno. Ja ociekam potem – żar słońca pali niby ogień, jasno tak przeraźliwie, jak u nas nigdy nawet w najupalniejsze lato. (…) Okrętami pospiesznymi i koleją trzeba by jechać do Boryszyna dni 36 najmniej – pomyśl jak daleko spędzam gwiazdkę!
Święty Mikołaju, mimo że mój Rzęch powoli zamienia się w prawdziwego rzęcha, nie chcę dostać od Ciebie nowego roweru. Nie marzę też o biletach na koniec świata ani o żadnym nieplanowanym urlopie – to wszystko mogę sobie zapewnić sama. Spraw, proszę, by moje podróże w nieznane nie musiały być trudnym wyborem pomiędzy domem i bliskimi a dziką przygodą. Jak to zrobisz? Nie wiem, pokaż mi sensowny kompromis – miałeś przecież aż 300 lat, by przyjrzeć się dokładnie takim rowerowo-podróżniczym dylematom! 

Weronika Leczkowska – przeciętna kobieta. Ma normalny dom, rodzinę, odpowiedzialną pracę. Jednak gdy wsiada na rower, dostaje skrzydeł wolności i szaleństwa. Swój świat opisuje na blogu www.wronabezogona.pl. 


 

Parse error: syntax error, unexpected end of file, expecting variable (T_VARIABLE) or ${ (T_DOLLAR_OPEN_CURLY_BRACES) or {$ (T_CURLY_OPEN) in /home/kruszonaol/ftp/rowertour/panel/bbclone/var/access.php on line 164