okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 12/2016 >> 12/2016 >> Drogie Czytelniczki, Drodzy Czytelnicy!

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Przed startem


Drogie Czytelniczki, Drodzy Czytelnicy!


Nie tylko Green Velo Polska stoi! We wrześniowym wstępniaku skarżyłam się, że szlak rowerowy wzdłuż Bałtyku to swoisty fenomen. Kto wie, czy nie najpopularniejszy wśród polskich turystów, w naturze wytyczonym i przejezdnym szlakiem jest tylko we fragmentach. Wyznaczony przez Europejską Federację Cyklistów, jako fragment międzynarodowego szlaku R10 biegnącego przez kraje basenu Morza Bałtyckiego, na polskim wybrzeżu w dużej części funkcjonuje tylko na papierze. Z pewną dozą nieśmiałości, ale chciałabym z radością ogłosić, że to już przeszłość, od której nie będzie odwrotu. Województwo pomorskie, przez które przebiega prawie połowa polskiego R10, dysponując budżetem 150 milionów złotych, rozpoczyna budowę szlaku oraz Wiślanej Trasy Rowerowej, będącej z kolei fragmentem międzynarodowego szlaku R9. Jako że trzymacie w rękach grudniowy numer „Rowertouru”, musicie przyznać, że zapowiedź ta brzmi tak,  jakbyśmy mieli otrzymać prezent pod choinkę. Odsyłając do wywiadu z koordynatorami projektu – Michałem Bielińskim i Tomaszem Legutko z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego – dodam tylko, że jeśli plany uda się zrealizować, Green Velo wyrośnie groźny konkurent lub – jak kto woli – solidny partner, który ma szansę stać się eksportowym produktem polskiej turystyki długodystansowej. Budowa szlaku rusza już w 2017 roku, a jej zakończenie przewidziano na rok 2020… Ech, jakoś wytrzymamy, a za powodzenie przedsięwzięcia już dziś trzymamy kciuki. 
O naszym wielkim (a raczej długim) wspólnym prezencie pod choinkę wspomniałam powyżej. A co kupić sakwiarzowi, aby poczuł się świątecznie dopieszczony? W poszukiwaniach prezentu idealnego pomoże Wam Jakub Biernacki, który, kierując się wprawdzie subiektywnym nosem, wyszukał i pokazał na łamach to, co każdy sakwiarz chciałby znaleźć pod choinką i co znaleźć może, bo ceny nie przyprawią Świętego Mikołaja o zawrót głowy. 
A kiedy już o świętach mowa, nie mogliśmy sobie odmówić przyjemności zapytania naszych autorów, tych, którzy mają za sobą wielomiesięczne wyprawy, o ich wspomnienia z Bożego Narodzenia spędzanego poza domem. – Z łupin kokosów zrobiliśmy świeczniki, kawał liścia palmy kokosowej służył za choinkę, którą przyozdobiliśmy muszelkami i resztkami rafy koralowej. Kolacja wigilijna może nie należała do najwystawniejszych – musieliśmy się nacieszyć tym, co mieliśmy – ale żurek z paczki, który uchował się na dnie torby, przywieziony jeszcze z Polski, był w tamtym momencie najsmaczniejszą potrawą na świecie – wspominają Daria i Krzysztof Grzybowscy. Dodam tylko, że rzecz działa się na bezludnej plaży w Birmie. Można pozazdrości? Można, ale sakwiarze zgodnie przyznają, nie ma to jak święta w domu, z najbliższymi. Zresztą – przeczytajcie sami. 

Zapraszam do lektury
Izabela Dachtera-Walędziak
redaktor naczelna