okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 12/2016 >> Wiele piękna, wiele obaw

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Korespondencja >> Peru


Wiele piękna, wiele obaw

Michał Sitarz
Na przełęczy Portachuelo (4767 m n.p.m.). Cordillera Blanca
Jesteśmy w Ameryce Południowej. Zastanawiam się, kiedy ten czas upłynął. 
To już piąty kontynent, na którym lądujemy wraz z naszymi rowerami. Plan jest prosty: Peru chcielibyśmy przemierzać wyłącznie po drogach szutrowych. Przecież na asfalcie nie znajdziemy tego, po co tu przyjechaliśmy: przygody. Jedziemy daleko dla nowych smaków, zapachów, spotkań i krajobrazów. Zobaczyć rośliny, których nigdy nie widzieliśmy, po raz kolejny zaznać uczucia zdziwienia, nieoczywistości. 
 
Po przylocie nie rozpakowujemy kartonów. Z lotniska jedziemy taksówką na dworzec autobusowy. Chcemy jak najszybciej oddalić się od zamglonej, przeludnionej i smutnej Limy. Do położonego na ponad 3000 metrów n.p.m. Huaraz dojeżdżamy już po zmierzchu. Dwie pierwsze noce spędzamy w niedrogim, ale przyjemnym hostelu. Spokojnie skręcamy rowery, odsypiamy, aklimatyzujemy się, chodzimy po gwarnych uliczkach. 
Mało uczęszczaną drogą próbujemy się przedostać z Tanta do Vilca. Po kilkunastu kilometrach pusta droga zamienia się w maleńką, mocno eksponowaną ścieżkę trawersującą strome zbocze. Jest na tyle wąska, że nie da się jej pokonać z przednimi sakwami. Cóż robić, najcięższą część ekwipunku przepakowujemy do plecaków, przednie sakwy przytwierdzamy do tylnych i ruszamy dalej. Tych kilka kilometrów pokonanych z mozołem potwierdza, że im trudniejszy jest teren, tym wspomnienia bardziej wyraziste, a satysfakcja większa. 
31 maja 1970 roku. Niespełna minuta wstrząsów, ale potwornie silnych. Wielkie osuwisko skał i błota w kilka minut pokrywa znaczną część miasta i dopełnia dzieła zniszczenia. W samym tylko Huaraz ginie 20 tysięcy osób, z życiem uchodzi zaledwie garstka. To najbardziej zabójcze osuwisko skał i błota w historii Peru, jedno z najbardziej tragicznych w dziejach świata. Na obszarze dotkniętym kataklizmem życie traci 70 tysięcy osób. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


Zdjęcie: Aleksandra Nikitin
 

Parse error: syntax error, unexpected end of file, expecting variable (T_VARIABLE) or ${ (T_DOLLAR_OPEN_CURLY_BRACES) or {$ (T_CURLY_OPEN) in /home/kruszonaol/ftp/rowertour/panel/bbclone/var/access.php on line 164