okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 11/2016 >> Do kraju Janosika

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> z Bielska-Białej do słowackiego Martina


Do kraju Janosika

Tomasz Wawak
Widok z naszego miejsca noclegu nad wioską Havrania
Od czasu, gdy przeszło dwa lata temu kupiłem nowy rower, staram się w każdym sezonie letnim zaliczyć kilka wypraw, w tym jedną większą, co najmniej tygodniową. Cele podróży były do tej pory zróżnicowane: Saksonia i Drezno, słowacki Spisz, zamki w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Ale stare przysłowie mówi, że najciemniej jest pod latarnią i... jest to prawda. 
 
Rowerową przygodę można bowiem rozpocząć dosłownie pod swoim domem, a po przejechaniu przeszło 300 kilometrów powrócić, nie korzystając z żadnego dodatkowego środka lokomocji poza dwoma kółkami.
Mam to szczęście, że mieszkam w Bielsku-Białej – mieście położonym pomiędzy Beskidem Śląskim i Małym. Okoliczne góry aż proszą się o częste odwiedziny, toteż od 30 lat jako pieszy turysta jestem stałym gościem Skrzycznego, Klimczoka czy Magurki Wilkowickiej. Ponieważ zdążyłem się nauczyć okolicznych szlaków niemal na pamięć, zawsze gdy planowałem z przyjaciółmi rowerowe eskapady, wyznaczaliśmy sobie trasy przebiegające daleko od rodzinnych stron. Tymczasem spośród kilku istniejących w okolicy szlaków rowerowych od pewnego czasu moją uwagę zaprzątała tak zwana cyklomagistrala Polska – Słowacja, która prowadzi spod bielskiego ratusza aż do Martina na Słowacji. Trasa zaczynająca się w centralnym punkcie Bielska (a właściwie dawnej Białej Krakowskiej), a kończąca pod Małą Fatrą, wydała mi się wyzwaniem, które lokalny patriota i rowerzysta powinien podjąć. Tym bardziej, że cyklomagistrala od lat promowana jest przez lokalne instytucje i media jako chlubny przykład polsko-słowackiej współpracy transgranicznej. 
Kiedy okazuje się, że pomysł na wyprawę po południowych Morawach w tym roku nie wypali, proponuję Marcinowi – mojemu towarzyszowi rowerowych eskapad – wycieczkę krótszą, lecz równie bogatą w piękne widoki i – mam nadzieję – przygody.
Cyklomagistralę najprościej podzielić na dwa odcinki: do granicy ze Słowacją i od granicy w głąb kraju Janosika. 
 

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”

 


Zdjęcie: Tomasz Wawak