okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 11/2016 >> Z biegiem Warty

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Wielkopolska – Słupca i okolice


Z biegiem Warty

Dagmara Frydrychowicz
Mural w Pyzdrach
To był ostatni sierpniowy weekend. Pogoda kusiła. Niewiele myśląc, spakowałam do sakw rzeczy potrzebne na jednodniowy wypad, wsiadłam na rower i ze wstępnie ułożoną w głowie marszrutą ruszyłam przed siebie. Poznajcie moje najbliższe okolice. Zatem: kierunek – Słupca!
 
Z Koszut do Słupcy jadę początkowo powstałą kilka lat temu drogą pieszo-rowerową. Decyduję się jednak na alternatywną przeprawę przez Koszuty Małe. Prowadzi mnie wygodny asfalt wśród pól i drzew. Przy tej właśnie drodze, z dala od ruchliwej szosy nr 263, stoi drewniany kościół pw. św. Bartłomieja z XVIII wieku. Koszuty Małe były kiedyś własnością zakonu cystersów z Lądu, dokąd właśnie zmierzam. 
Zwiedzanie Słupcy zostawiam sobie na później. Przecinam Park Miejski, a następnie ulicą Wspólną wyjeżdżam na trasę w kierunku Lądu. Droga tutaj, niestety, wąska i dość ruchliwa, zatem czym prędzej z niej zbaczam i decyduję się na dalszą, ale spokojniejszą alternatywę przez Gółkowo, Borki i wzdłuż Autostrady Wolności. W Jaroszynie wracam na właściwy szlak. Przed sobą mam długą prostą, a na horyzoncie już widzę charakterystyczne wieże lądowskiego klasztoru. Niby blisko, ale trzeba jeszcze trochę popedałować. Sam klasztor posadowiono malowniczo nad brzegiem Warty. Jeszcze na początku lat 80. XX wieku stał tu drewniany most, po którym dziś zostały już tylko nieliczne fragmenty drewnianych filarów. Obecna przeprawa przez rzekę znajduje się kilometr dalej. Początki osadnictwa w Lądzie przypadają na IX wiek, kiedy było tu grodzisko na tzw. Rydlowej Górze. Oddalone jest o jakieś dwa kilometry od samego klasztoru. Jako że kocham wszelkie archeologiczne ciekawostki, postanawiam się tam wybrać. Przekraczam bród, a w zasadzie przejeżdżam go rowerem. Znajduję się na otwartej przestrzeni nadwarciańskich łąk. Jadąc drogą wzdłuż rzeki, po chwili docieram do sporej kępy zarośli. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 


Zdjęcie: Dagmara Frydrychowicz