okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 10/2008 >> Zjazdy amatora,
podjazdy zawodowca

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Beskid Śląski


Zjazdy amatora,
podjazdy zawodowca

Sławomir i Przemysław Bajew
W drodze na Skrzyczne. Przemek i Sławek Bajew na Malinowskiej Skale – 1152 m n.p.m.

Miejsce akcji: Wisła Malinka i okolice. Jedna trasa – koło w koło, dwa punkty widzenia. To, co dla amatora jest morderczym podjazdem, dla zawodowca będzie łagodną wspinaczką. Ulokowani w apartamencie z widokiem na Skocznię im. Adama Małysza, zaczynamy rowerowe występy!

Jesteśmy braćmi, fanami rowerowych wycieczek po Polsce. Czym się różnimy? Dzieli nas kilka lat (Przemek jest młodszy) i filozofia, z jaką podchodzimy do życia na dwóch kołach. Przemek to zawodowiec, lubi adrenalinę, ściga się w maratonach. Sławek zaś uprawia kolarstwo czysto amatorsko, choć równie zapamiętale.

Dzień pierwszy: z siodełka amatora
Wisła Malinka (550 m n.p.m.)
> Przełęcz Salmopolska (934 m n.p.m.) > Szczyrk > Żywiec > Węgierska Górka > Milówka > Koczy Zamek (847 m n.p.m.) > Koniaków > Istebna > Przełęcz Kubalonka (761 m n.p.m.) > Wisła Czarne > Wisła Malinka – 94 km

Sławek: Pierwszy wypad ma być rozgrzewką: spokojna wspinaczka na Przełęcz Salmopolską, zjazd do Szczyrku, wizyta w Orlim Gnieździe i powrót do Wisły Malinki. Brat pozwala mi prowadzić do trzeciego kilometra, czyli do miejsca, gdzie podjazd nie jest jeszcze zbyt stromy. Utrzymuję tempo 18 km/h i pękam z dumy, widząc Przemka kilka metrów za sobą. Na czwartym kilometrze podjazd robi się coraz bardziej stromy, a moje tempo spada do 9 km/h. Brat mija mnie wtedy z dwukrotną prędkością. Trochę wstyd mi, ale co tam, jadę swoje. Nagle słyszę psi jazgot, a za zakrętem oczekującego mnie towarzysza wspinaczki. Nie daję się czworonogowi i dostaję wiatru w żagle. Starcza na 200 metrów. Brat znowu odjeżdża.
Przemek: Pierwszego dnia planujemy atak na Przełęcz Salmopolską. Wyruszamy rano, trasą nr 942, prowadzącą z Wisły do Szczyrku. Ponieważ dzień wcześniej wylewnie przywitaliśmy się z górami, pierwsze kilometry przejeżdżamy w żółwim tempie, tym bardziej że 12-kilometrowy podjazd zaczął się już w chwili wejścia na rower. Nagle, na czwartym kilometrze, brat zwalnia. Myślę, że „wypuszcza mnie”, abym teraz chwilę poprowadził. Po kilkuset metrach słyszę za sobą ujadającego psa. Oglądam się i widzę brata, jeszcze daleko ode mnie, ale zbliżającego się w piorunującym tempie.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertour”



Zdjęcie: Sławomir i Przemysław Bajew