okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 10/2016 >> Grubasem z południa na północ

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Polska Prosto Rowerem 2016


Grubasem z południa na północ

Marcin Jakub Korzonek
Po ściernisku prawie jak po pustyni
Przez skiby i bruzdy po zaoranym, czasem pobronowanym polu, ściernisku, miedzami, przeskakując nad rowami melioracyjnymi, wdrapując się na nasypy kolejowe. Rowerem, czasem dzierżąc go pod pachą, a czasem transportując pontonem. Tak wygląda jazda na przełaj w linii prostej przez Polskę. 
 
Po wpisaniu do wyszukiwarki internetowej frazy „dookoła Polski” jako pierwsza – najpopularniejsza – pokazuje się podpowiedź „dookoła Polski rowerem”. Nic dziwnego – co roku rusza w taką trasę kilka, jeśli nie kilkanaście ekip rowerzystów. To jeden z najpopularniejszych pomysłów na zrobienie dużej rowerowej eskapady przez nasz kraj. Ta jego sława była dla mnie wystarczającym argumentem, aby poszukać innej koncepcji na wyprawę przez duże W. Już od dawna chciałem udowodnić, że w Polsce można znaleźć jeszcze rowerową terra incognita. 
Kluczem do sukcesu okazał się wybór roweru. Fatbike to stosunkowo nowy rodzaj bicykla, który charakteryzuje się ekstremalnie grubymi oponami o szerokości około czterech cali. Pozwalają one na jazdę poza szlakiem w piaszczystym oraz grząskim terenie. Wystarczyło tylko wyznaczyć trasę i ruszyć przed siebie! 
W głowie kołatała mi się myśl, że nie ograniczają mnie drogi – na takim rowerze mogę przecież jechać na przełaj! Połączyłem dwa hasła: Polska i „na przełaj”. Tak powstał pomysł przejechania Polski w linii prostej – z południa na północ, od granicy do morza. Sama idea rysowania rowerem może nie była zbyt odkrywcza – już wiele lat temu pan Mieczysław Parczyński w ciągu 94 dni wyrysował jednośladem na mapie Polski słowo Jadzia – imię zmarłej żony. Z kolei w powieści mojego ukochanego autora Juliusza Verne’a „Dzieci Kapitana Granta” bohaterowie przemierzają wszerz Amerykę po linii prostej wzdłuż 37. równoleżnika. Jednak rowerem w linii prostej przez Polskę prawdopodobnie jeszcze nikt nie próbował przejechać. Miałem swoją terra incognita!
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 

 



Zdjęcie: Marcin Jakub Korzonek