okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 10/2016 >> Zbudowana dla czarnego złota

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Korespondencja >> Alaska


Zbudowana dla czarnego złota

Marcin Sowiński
Wyjątkowej Sukakpak Mountain nie da się przeoczyć. Taki widok wynagradza wszelkie trudy
Jedna kraina, która pozwala doświadczyć wszelkich rozkoszy i trudności rowerowej podróży poza cywilizacją. Jedna droga, dająca wycisk i wytchnienie, prowadząca przez bezkres dziewiczej natury, raz częstująca deszczem i błotem, a innym razem piekącymi promieniami słońca. To wszystko w tylko jeden dzień. Polarny.
 
Gdy w roku 1968 na północnych rubieżach Alaski odkrywano ogromne złoża ropy naftowej, nie istniała jeszcze żadna droga biegnąca przez tę dziewiczą i odległą krainę. Decyzja o budowie liczącego 1287 kilometrów ropociągu, przeprowadzonego przez całą Alaskę, oznaczała tylko jedno: konieczność powstania drogi, którą do pól naftowych poruszaliby się pracownicy oraz sprzęt. Budowa liczącej 666 kilometrów drogi z Livengood do Prudhoe Bay nad Oceanem Arktycznym zajęła zaledwie pięć miesięcy 1974 roku. Diabelski dystans w diabelskim tempie. Budowa na wiecznej zmarzlinie, miliony ton nawiezionego materiału i potrzeba skonstruowania mostu na rzece Jukon. Trzy lata później ukończono budowę ropociągu Trans-Alaska. Nieznane dotąd dzikie krajobrazy były od tego momentu dostępne dla każdego, kto odważył się ruszyć na Dalton Highway.
Początek długiego dnia 16 czerwca wraz z Szymonem lądujemy w Fairbanks. Godzina 18 czasu lokalnego, jednak słońce wciąż jest wysoko. Na tej szerokości geograficznej zajdzie ono za horyzont tylko na chwilkę. Światło jakby lekko przygaśnie, ale wciąż będzie jasno. Temperatura jest bardzo „niealaskańska”, sięgając niemal 30 stopni Celsjusza. – My, Alaskanie, w tej temperaturze już nie funkcjonujemy, jest za ciepło – mówi Ben, u którego spędzamy naszą pierwszą po przybyciu noc. Kolejnego dnia pozostawiamy u niego kartony na rowery i inne potrzebne do transportu ekwipunku rzeczy. W centrum Fairbanks robimy zapasy jedzenia na najbliższe 10 dni. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


Zdjęcie: Marcin Sowiński