okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 9/2016 >> Gdzieś pomiędzy słoniem a żółwiem

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Styl życia >> Praga


Gdzieś pomiędzy słoniem a żółwiem

Ewelina Kośmider
Przepiękna katedra św. Wita góruje nad Hradczanami
W Pradze mieszkamy już od ponad roku. Do tej pory zwiedzaliśmy miasto głównie na piechotę, korzystając z wygodnej komunikacji metrem, którym można dojechać do wszystkich największych atrakcji metropolii. Wyprawy rowerowe organizowaliśmy zwykle za miasto. Było ku temu kilka powodów. 
 
Po pierwsze, Praga jest bardzo zatłoczona. W niektórych miejscach w centrum ledwo można wcisnąć stopę pomiędzy mówiący tysiącem różnych języków tłum, nie wspominając już o dwóch kółkach. Po drugie, w mieście leżącym na pagórkowatym terenie jest mnóstwo mniej lub bardziej ostrych podjazdów, co dla wprawnego rowerzysty być może nie ma znaczenia, ale dla naszego pięcioipółletniego syna już tak. Dodatkowo, ze względu na historyczne uwarunkowania urbanistyczne i architektoniczne Pragi, nie wszędzie drogi rowerowe są wydzielone, czasem biegną jezdnią. Jazda z dzieciakami ruchliwymi ulicami, wśród pędzących samochodów, wydawała nam się niezbyt bezpieczna. Rekompensowaliśmy to sobie wycieczkami po doskonale zorganizowanych ścieżkach podmiejskich, swoimi standardami nieodbiegających od tras niemieckich.
Jednak na początku sezonu rowerowego 2016 postanowiliśmy skonfrontować nasze wyobrażenia z rzeczywistością i sprawdzić, czy można czerpać przyjemność ze zwiedzania Złotego Miasta na rowerze. Opisuję wrażenia z dwóch takich wypadów, z perspektywy już nie turystów, ale oswojonych nieco z tą metropolią, choć na razie tymczasowych mieszkańców. Powiedziemy trasami, przy których niekoniecznie znajdują się wszystkie praskie must-see, ale takimi, które są dostosowane do możliwości dwóch kołek. 
Zwykle nasze wycieczki zaczynamy na pobliskiej stacji metra. Pakujemy do niego rowery i podjeżdżamy w interesujący nas punkt startowy. Przewożenie bicyklów metrem jest w Pradze dozwolone i bezpłatne. 
 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


Zdjęcie: Krzysztof Kośmider