okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 9/2016 >> Jedno mówią, drugie robią

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Styl życia >> bezpieczeństwo rowerzystów


Jedno mówią, drugie robią

Marek Rokita
Rozbite szkło i nielegalnie zaparkowane samochody to częste „atrakcje” na polskich drogach rowerowych
Gdyby na serio traktować deklaracje wszystkich, którzy mają coś do powiedzenia w sprawie ruchu rowerowego w Polsce, musielibyśmy uwierzyć, że dla każdego z nich najważniejsze jest nasze bezpieczeństwo. Dlaczego więc w Polsce statystyki dotyczące wypadków z udziałem rowerzystów wciąż są jednymi z najgorszych w Europie?
 
Tylko w Niemczech w wypadkach drogowych ginie więcej rowerzystów niż nad Wisłą, tyle że nad Łabą i Renem mieszka ponad dwa razy więcej osób, jazda rowerem jest znacznie popularniejsza, a na siodełko zgodnie z prawem można wsiąść po wypiciu butelki wina lub kilku piw. Dodatkowo w Niemczech wyjątkowo dużą grupą ofiar są rowerzyści w wieku powyżej 65 lat, podczas gdy w Polsce przeciwnie – śmierć zbiera żniwo przede wszystkich wśród osób młodych, a jeśli chodzi o bezwzględną liczbę ofiar śmiertelnych wśród dzieci, Polska nie ma sobie równych w całej Europie. Co piąta ofiara wśród rowerzystów w wieku do 14 lat ginie właśnie na naszych drogach. Analiza raportów bezpieczeństwa rowerzystów w Unii Europejskiej skłania do refleksji, że gorzej niż w Polsce jest tylko w Rumunii i Bułgarii.
8 czerwca br. został podpisany raport Naczelnej Izby Kontroli na temat bezpieczeństwa pieszych i rowerzystów na drogach publicznych. Lektura 74-stronicowego dokumentu jest wstrząsająca. Wygląda na to, że mimo kwiecistych deklaracji władz, zarządców dróg i organów odpowiedzialnych za organizację ruchu, bezpieczeństwem niechronionych uczestników nikt szczególnie się nie przejmuje. Od radnego do ministra. NIK idzie pod prąd popularnych sposobów mówienia o bezpieczeństwie. Nie oskarża ani rowerzystów, ani kierowców. Kto zatem ponosi winę? 
 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


Zdjęcie: Marek Rokita