okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 9/2016 >> Zgubiłem w innym miejscu

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na finiszu


Zgubiłem w innym miejscu

Sławomir Bajew
 
Każdy je ma, bo nie sposób ich zupełnie wykluczyć. Różny ich skutek bywa i cieszyć się trzeba, gdy konsekwencje są niegroźne. Bo w końcu co to za konsekwencje, kiedy w wyniku rozkojarzenia stracimy licznik, rękawiczkę czy okulary. Bywa przecież, że tracimy zdrowie, a przynajmniej narażamy je na szwank, skutkiem rozkojarzeń i braku koncentracji. O stanów tych przyczynach też by się można rozpisywać i pewnie to niebawem zrobię, ale dziś chcę o stratach i zgubach dwa słóweczka, żebyście wiedzieli, że nie tylko Wam się zdarza, co się zdarza... 
Kolega Dariusz przekonał mnie do zamontowania czujnika kadencji, obdarzył mnie takowym, zamontował i posłał w drogę. Kręciłem korbami, próbując utrzymać pożądane wielkości, kątem oka coraz częściej zer-r-r-rkałem (to na podskokach) na licznik, by odczytać wartość wyświetlaną na ekranie komputera pokładowego. Prawda, że coraz mniej widoków chłonąłem, ale za to ładnie jeździłem. Tak bardziej zawodowo już to wyglądało. Uganiałem się z tym czujnikiem, uganiałem, aż któregoś dnia spostrzegłem jego brak. Smutno mi się zrobiło, bo prezent zgubiłem i przyzwyczaiłem się trochę do tych regulowanych wysiłków... Ach, szkoda, szkoda. 
I jadę za kilka dni w zupełnie innym miejscu Wielkopolski, konkretnie w okolicach parku narodowego i co widzę? Na ścieżynie przede mną coś błyska. Jak każdy normalny człowiek chcę znaleźć skarb, więc zsiadam (często) do takich błyskotek (głównie flaszki są to pobite) i z bijącym sercem przyglądam się znalezisku. Oj, oj! Co za radość. Wielka radość. Nie do uwierzenia to, ale na tej leśnej ścieżynie, w zupełnie innym miejscu Wielkopolski, znajduję czujnik kadencji. Dokładnie taki model, jaki zgubiłem w zupełnie innym miejscu Wielkopolski kilkanaście dni temu. Cmokam z niedowierzaniem. Spoglądam w niebo, uśmiecham się do siebie, pakuję znalezisko do kieszonki i odjeżdżam. Jeszcze tego popołudnia montuję sprzęt i w pełni wyposażony jadę. I w pewnym momencie orientuję się, że gdzieś przy tym montażu źle licznik wetknąłem i mi wypadł. Powrót w dokładnie to samo miejsce Wielkopolski nic nie dał. Mam czujnik – nie mam licznika. Ale spoko: nic w przyrodzie nie ginie! 

Sławomir Bajew – dziennikarz poznańskiego Radia Merkury, prowadzi Listę Przebojów, w paśmie przedpołudniowym prowadzi Babie Lato, jest autorem popularnych kalamburów. Słynie z tego, że do pracy bez względu na pogodę dojeżdża rowerem. Na łamach „Rowertouru” publikuje od pierwszego numeru.