okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 9/2016 >> 9/2016 >> Drogie Czytelniczki, Drodzy Czytelnicy!

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Przed startem


Drogie Czytelniczki, Drodzy Czytelnicy!


Jakże zbudowana wróciłam z wakacji nad Bałtykiem, widząc, jak z roku na rok przybywa nam rowerzystów. I to takich długodystansowych, z sakwami i namiotem, których z radością pozdrawialiśmy na szlaku R-10, jak i tych zwiedzających na dwóch kołach najbliższe miejscowości. Przyjaciele śmieją się, że to przez pogodę: jak nie dało się plażować, wczasowicze wsiadali na rowery. To i tak dobrze, bo przecież mogli zostać w barach lub na rybce. Ale to tylko część prawdy. Coraz częściej własne rowery są obowiązkowym elementem wakacyjnego ekwipunku. Coraz powszechniej też ośrodki wypoczynkowe dysponują jednośladami na użytek gości. Popyt nakręca podaż: więc w nadmorskich miejscowościach, nawet tych najmniejszych, którym daleko do modnych kurortów, można znaleźć wypożyczalnie rowerów. 
Ta powszechność spędzania wolnego czasu „na rowerowo” cieszy tym bardziej, że widząc takich „letnich” cyklistów na pożyczonych jednośladach, wyobrażam sobie, że właśnie łapią bakcyla, który zostanie z nimi na dłużej. Niezmiennie martwi mnie natomiast co innego, infrastruktura drogowa, w wielu turystycznych miejscach nieprzystosowana do tak dużego ruchu, często dzielona z pieszymi, biegaczami, gokartami na pedały, konikami na kółkach i co tam jeszcze przemysł wakacyjny wymyśli. Można zarzucić mi, że przytaczam obrazek ze szczytu sezonu, z okolic Kołobrzegu, ale wiem, choćby z Waszych e-maili, że takich miejsc jest więcej. 
Marek Rokita po raz kolejny zajął się na naszych łamach bezpieczeństwem rowerzystów, analizując tym razem bardzo oryginalny, jeśli chodzi o podejście do tematu, raport Najwyższej Izby Kontroli. Z dokumentu jednoznacznie wynika, że wypadkom na drogach z udziałem rowerzystów nie są winni gniewni kierowcy ani sami, uważani za niesfornych i nieznających przepisów, rowerzyści. Kto zatem ponosi winę? „Wpływ na poziom bezpieczeństwa pieszych i rowerzystów ma działalność publicznej administracji drogowej odpowiedzialnej za wykonywanie zadań z zakresu bezpieczeństwa ruchu drogowego, legislacji, a także zarządzania drogami i organizacji ruchu” – czytamy w raporcie. Upraszczając: do wypadków często przyczynia się infrastruktura drogowa w wielu miejscach nieprzystosowana do ruchu rowerowego. Włos jeży się na głowie, bowiem spośród badanych przez NIK dużych miast, większość wziętych na celownik uchodzi za miejsca szczególnie w Polsce przyjazne rowerzystom. To między innymi Gdańsk, Olsztyn, Opole czy Warszawa. Raport NIK kończą jak zawsze konkretne wnioski i zalecenia. Gdyby udało się wprowadzić je w życie, mielibyśmy w Polsce rowerowe eldorado. 
 
Zapraszam do lektury
Izabela Dachtera-Walędziak
redaktor naczelna