okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 8/2016 >> Nie ma tego złego…

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Chorwacja


Nie ma tego złego…

Jacek Gut
Zjeżdżamy z gór w stronę Adriatyku
To miała być sentymentalna podróż tam, gdzie kiedyś pojechaliśmy rowerami we dwoje, a wróciliśmy w trójkę. Ale życie zmieniło scenariusz. W jednej chwili legł w gruzach misternie układany od miesięcy plan. Człowiek planuje – los decyduje.
 
Przekorny ów los pokrzyżował plany. Autobus, którym przemieszczaliśmy się do Czarnogóry, gdzie planowaliśmy pedałować, uległ awarii w Dalmacji, a konkretnie w okolicach miejscowości Bast, zaledwie dwa kilometry od brzegów Adriatyku. Defekt był na tyle poważny, że sparaliżował nasze dalsze podróżowanie. A i rokowania nie były zbyt optymistyczne. Czekało nas przynajmniej kilkanaście godzin postoju na dalmackiej wsi. Wśród miejscowych wywołaliśmy poruszenie i sensację. Żar lał się z nieba… Widząc więc biednych rozbitków, dobrzy ludzie zapraszali nas do domów, częstowali jedzeniem i napojami. Tak oto przypadkiem poznaliśmy chorwacko-polską rodzinę, która po 1980 roku osiedliła się w Chorwacji. Godzina wspólnej rozmowy wystarczyła, by podjąć dość ryzykowną decyzję. Zostajemy w Dalmacji! Rowery, przyczepka i sakwy zostały wyładowane ku ogólnemu zdziwieniu współpodróżnych. Organizator przejazdu nie protestował – deklarując zwrot kosztów niefortunnego transferu. Bez map, jakiegokolwiek rozeznania w terenie i z trzyletnim Gabrysiem przenocowaliśmy pierwszą noc u rodaków. Rano autobusu już nie było, a miejscowość przypominała bezludną osadę. Odniosłem wrażenie, że jesteśmy tylko my, nasze rowery i przyczepka z Gabrysiem w środku. Przed oczami stanął mi kadr z amerykańskiego filmu: na pustkowiu na chwilkę zatrzymuje się autobus, a kiedy odjeżdża, opada kurz, z którego wyłania się postać z pozostawionym bagażem.
Co dalej? Z jednej strony góry (jak się z czasem dowiedzieliśmy, Bast leżu u podnóża masywu Biokovo, najwyższego i największego masywu Dalmacji), z drugiej morze. 

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 


Zdjęcie: Jacek Gut
 

Parse error: syntax error, unexpected end of file, expecting variable (T_VARIABLE) or ${ (T_DOLLAR_OPEN_CURLY_BRACES) or {$ (T_CURLY_OPEN) in /home/kruszonaol/ftp/rowertour/panel/bbclone/var/access.php on line 164