okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 8/2016 >> Takie rzeczy to tylko we Włoszech

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Dolomity > Trentino


Takie rzeczy to tylko we Włoszech

Szymon Nitka
Najkrótsza, zaledwie dziewięciokilometrowa droga rowerowa Trentino w dolinie Primiero jest jedną z najbardziej efektownych, w tle masyw Pale di San Martino
Oprócz niezaprzeczalnego piękna Dolomitów i Alp Retyckich, atmosfery śródziemnomorskiego dolce vita, przyjemnie przyprawionej tyrolskim porządkiem, prowincja Trydentu – Trentino – przyciąga idealnymi warunkami do rozwoju szeroko pojętej turystyki rowerowej. Od typowo górskich tras dla bardziej ambitnych rowerzystów, po wijące się dolinami drogi rowerowe, infrastrukturę czy rozwiązania komunikacyjne.
 
Schemat ponad 400 kilometrów dróg rowerowych Trentino wyraźnie sugeruje przebieg wygodnej trasy wokół całej prowincji. Za jej początkowy i końcowy punkt wybrałem miasto Trydent (Trento), idealnie wpasowujące się w pomysł objechania całego regionu trasą zbliżoną do ósemki. W razie pogorszenia pogody, awarii czy chęci zostawienia części bagażu, po pierwszym kółku miałem możliwość powrotu do czekającego w Trydencie samochodu, bez potrzeby istotnego modyfikowania marszruty. Kierunek pokonywania trasy wybrałem, analizując istotne podjazdy na trasie. Opierając się na dostępnych w internecie profilach wysokościowych, zdecydowałem się na dłuższe, ale lżejsze warianty podjazdów, nieprzekraczające 8-9 procent nachylenia.
Pierwszy dzień miał być miłą rozgrzewką, przywitaniem z Włochami i Trentino. Wyspany, choć niespecjalnie najedzony włoskim, słodkim śniadaniem, opuściłem rowerowy hotel na trydenckim lotnisku. Pojechałem na południe, po widocznej z okien mojego pokoju trasie rowerowej, wzdłuż doliny Adygi. Droga ta, przecinając Trentino z północy na południe, stanowi fragment transalpejskiego szlaku Via Claudia Augusta, biegnącego znad Dunaju nad Pad i Morze Adriatyckie.
Początek trasy potwierdzał moje wcześniejsze wyobrażenia: gładka nawierzchnia rowerowych traktów, gdzie spojrzeć – winnice i sady jabłkowe, a wśród nich dziesiątki, jeśli nie setki, rowerzystów. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


Zdjęcie: Szymon Nitka