okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

twojmedyk.pl

sportportal.pl

trasymasy.pl

Reklama

pierwszy rower
pierwszy rower
strona główna >> 8/2016 >> Bez dnia przerwy

nowości

Opona po francusku

Mavic o sakwiarzach nie myśli, ale produkuje dobre opony dla graveli, które z powodzeniem sprawdzą się w turystyce! Yksion Allroad XL to... »

Z bidonem na ścianie?

Gdy po długiej i męczącej podróży wrócisz do domu i zapragniesz schłodzić się którymś z butelkowanych trunków,... »

Towarzysz do przyczepki

Twoje dziecko w przyczepce potrzebuje towarzysza? Qeridoo ma w swojej ofercie miękkiego, pluszowego i zawsze gotowego do drogi przyjaciela! Na... »

1x13

To się musiało wydarzyć! Hiszpańska marka Rotor, znana głównie z produkcji owalnych korb, pokazała sterowany hydraulicznie zestaw... »

Dla najmłodszych

Hamax wprowadził do swojej oferty nowy fotelik! Model Amaze jest nieco tańszy niż topowy Caress, wyposażono go w możliwość odchylania do tyłu... »

Bagażnik od Ortlieba

Gdy czasopisma branżowe zachwycają się ideą bikepackingu, Ortlieb nie zapomina o sakwiarzach! Do sprzedaży trafił wypasiony bagażnik... »

Dahon Vitesse D8

rowertest >> Przeczytaj test Dahon Vitesse D8 »

poradniki

W pogoni za przyczepnością

Amortyzacja w rowerze »

Styl życia >> Michał Gozdera


Bez dnia przerwy

Z Michałem Gozderą, który w dwa miesiące przejechał przez 18 krajów Europy, rozmawia Jakub Terakowski
 
Nie trzeba jechać aż w Himalaje, aby zdobywać imponujące wzniesienia... 
– W ciągu dwóch tygodni pokonałem w Alpach dwa tysiące kilometrów w poziomie i niemal czterdzieści kilometrów w pionie. Wjechałem na dwanaście przełęczy położonych na wysokości ponad dwóch tysięcy metrów, a niższych, lecz równie forsownych, nie zliczę. Rekord ustanowiłem, pokonując jednego dnia ponad pięć tysięcy metrów różnicy poziomów. 

Skąd pomysł na taką wyprawę?
– Wcześniej jeździłem na długie wyprawy jednodniowe: najpierw, w roku 2012, zrealizowałem marzenie dzieciństwa i pojechałem z domu w Skierniewicach nad Bałtyk (400 kilometrów w niecałą dobę), rok później z Łodzi do Giżycka (410 kilometrów), a w następne wakacje do Pragi (450 kilometrów). Raz tylko wybrałem się na nieco dłużej: pokonanie trasy ze Świnoujścia do Helu zajęło mi trzy dni. Jeździłem wówczas na zwyczajnym rowerze trekkingowym, z kuferkiem na bagażniku, bez sakw. Aż kiedyś, na spacerze z żoną przyznałem się, że chciałbym wrócić na Lazurowe Wybrzeże, bo byłem tam jako gimnazjalista, laureat olimpiady...

Sportowej?
– Nie, matematycznej. Dwa lata temu widmo trzydziestki zajrzało mi w oczy... Chciałem wyruszyć, zanim stuknie, zabrzmiał więc ostatni dzwonek... I tak wykluwał się plan wyprawy. Wcześniej oczywiście słyszałem o Alpach, ale takie nazwy, jak Stelvio, Hochtor, Flüelapass, jeszcze pół roku przed wyprawą brzmiały dla mnie zupełnie abstrakcyjnie. Sięgnąłem po przewodniki, przejrzałem internet i harmonogram wyprawy powoli zaczął się układać w logiczną całość. Miałem plan A oraz B – awaryjny, na wypadek gdybym nie podołał trudnościom. 
 
Przygotowywałeś się też fizycznie?
– Tak, najpierw pojechałem w Góry Świętokrzyskie, bo są najbliżej, ale rozczarowały mnie, gdyż podjazdy okazały się zbyt łagodne. Tydzień później wybrałem się na Górę Kamieńsk, przez cały dzień wjeżdżałem na nią i zjeżdżałem. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 


Zdjęcie: Archiwum Michała Gozdery