okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 7/2016 >> Piękny kraj gościnnych ludzi

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Gruzja i Armenia


Piękny kraj gościnnych ludzi

Andrzej Dąbrowski
Widok na Kazbek spad Klasztoru Świętej Trójcy
Według jednej z legend, Gruzja to skrawek świata, który Bóg zostawił dla siebie, a potem oddał Gruzinom, spóźnionym na podział ziem między narodami z powodu winnej biesiady. Armenia zaś to przeciwieństwo otwartej i gościnnej Gruzji, to jej słynący z religijności i ciągle tajemniczy sąsiad. Te dwa państwa stały się celem naszej ubiegłorocznej wyprawy, piątej w dorobku nieformalnej grupy przyjaciół, którą tworzymy, o nazwie Cycle Poland. 
 
Z racji prowadzenia przez nas sklepu rowerowego i studiów zaplanowaliśmy wyprawę na przełom października i listopada. Pomysł wydawał się idealny, zważywszy na panujące w tej części Europy przyjemne temperatury i jesienne kolory, które przybiera bujna kaukaska roślinność. 
Do Kutaisi przylatujemy z samego rana. Gruzja wita nas ciemnością i deszczem strugami lejącym się z nieba. Nie przewidzieliśmy tego, że tutejsza jesień – owszem – jest piękna, ale dni są wyraźnie krótsze. 
Zmęczeni lotem, zaskoczeni ciemnościami oraz deszczem, postanawiamy przetransportować się do hostelu w Kutaisi, nabrać sił i wyruszyć kolejnego dnia z rana. Rowery ładujemy na dach samochodu jednego z lotniskowych naganiaczy i jedziemy zanocować do jego kuzyna. Rankiem z tarasu hostelu podziwiamy widok na niesamowicie urokliwe miasto, oświetlone delikatnymi promykami słońca. Gospodarz dodaje, że szczęście nam sprzyja: po pięciu dniach w końcu przestało padać, a przed nami piękna pogoda.
Po wyjeździe z Kutaisi naszym pierwszym celem jest starożytne skalne miasto Uplisciche (jego początki sięgają V wieku p.n.e.), w którym mamy zacząć nasze prawdziwe poznawanie Gruzji. Po drodze na przydrożnym straganie kupujemy słodki gruziński chleb z rodzynkami oraz zwiedzamy jedyne na świecie muzeum Józefa Stalina, działające w jego rodzinnym mieście Gori. 
 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


Zdjęcie: Andrzej Dąbrowski