okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 7/2016 >> Szał ogarnął mnie rowerowy

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na finiszu


Szał ogarnął mnie rowerowy

 
W pierwszej edycji europejskiej rywalizacji EUROPEAN CYCLING CHALLENGE w 2012 roku wzięło udział 6 miast z sześciu krajów, a 715 uczestniczących w zabawie cyklistów przejechało łącznie ponad 90 000 kilometrów. W maju się to działo. Polskiego miasta nie było, bo szykowaliśmy piłkarskie mistrzostwa. Ach, ileż ścieżek zbudowano z tej okazji, a niektóre buduje się do dziś. Tak czy inaczej, ciekawa inicjatywa z roku na rok zdobywa coraz większą popularność, a od chwili, gdy dołączyły nasze miasta, zdominowaliśmy rywalizację, zostawiając daleko z tyłu takie rowerowe nacje, jak Holendrzy, Duńczycy, Niemcy... Chyba że oni nie za bardzo lubią jeździć z GPS. Analizy zostawiam innym. Do tej pory szerokim łukiem omijałem takie szopki, aż tu nagle koleżanka z pracy powiedziała, że Poznań po raz pierwszy dołączył w tym roku do ECC i moje kilometry mogą się przydać. Dojeżdżając do pracy, codziennie pokonuję 26 kilometrów w jedną stronę, z czego przez granice administracyjne miasta nieco ponad połowę z tego. A co mi tam – pomyślałem – i zainstalowałem w telefoniku stosowną aplikację ze strony organizatorów. Czułem się uczestnikiem szlachetnej rywalizacji, w której nie oczekuję nagrody (choć w niektórych miastach takowe są losowane wśród uczestników, a i bonusy różnorakie do najaktywniejszych trafiają). Późno bo około 20 maja, do drużyny dołączyłem. I tak sobie jeździłem szlachetnie ze dwa dni, gdyż później jeździłem już mniej szlachetnie, albowiem koleżanka owa powiedziała mi, że w tej chwili jestem na dwieście którymś tam miejscu i że nasz kolega z pracy jest dużo wyżej. Powiedziała to, ot tak, mimochodem, półgębkiem, na marginesie. A mnie szał ogarnął rowerowy. Zacząłem wracać do domu dookoła Poznania i zanim wyjechałem z miasta, trzaskałem kilometry, zgodnie z regulaminem, co 35 kilometrów zapisując nową podróż. Oszalałem, zbzikowałem, zacząłem kombinować, jakimi to jeszcze dłuższymi trasami mogę jeździć. Awansowałem. Przed kolegę. Więc dla miasta jeździłem czy dla swojej dumy? Tak czy inaczej, jeżdżąc rowerem, nie jeździłem samochodem i oszczędzałem atmosferę. Dałem się wkręcić. Za rok wystartuję od początku. Może wygram? Choć wiem, że wystarczy jeździć, by wygrywać. Sama jazda to wygrana. Może za rok i Wy się wkręcicie? Na zachętę parę słów od organizatorów o tegorocznej zabawie: „Europejska Rywalizacja Rowerowa (European Cycling Challenge) – ECC2016 jest rywalizacją między zespołami miast złożonymi z rowerzystów, która się odbywa w dniach 1-31 maja 2016 r. Jest to wyzwanie między europejskimi miastami: miasto, którego zespół wyjeździ największą liczbę kilometrów, wygrywa! Rywalizacja jest otwarta dla każdego mieszkańca uczestniczących miast oraz osób dojeżdżających do niego do pracy/szkoły/na uczelnię lub w innym celu. Liczą się podróże, w których rower może zastąpić inny środek transportu (np. samochód, motorower) w trakcie dojazdów m.in. do/z pracy, szkoły, kina, sklepu itd. Przejazdy rowerem w celach sportowych nie liczą się w rywalizacji”. 
Teraz kręcę kilometry na stojaki dla Kórnika! 
 
Sławomir Bajew – dziennikarz poznańskiego Radia Merkury, prowadzi Listę Przebojów, w paśmie przedpołudniowym prowadzi Babie Lato, jest autorem popularnych kalamburów. Słynie z tego, że do pracy bez względu na pogodę dojeżdża rowerem. Na łamach „Rowertouru” publikuje od pierwszego numeru.
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”