okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 6/2016 >> Szkoda, że Państwo tego nie widzieli!

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Nordkapp


Szkoda, że Państwo tego nie widzieli!

Grzegorz Trybuchowski
Przed globusem – symbolem Nordkapp, 71°10′21″N, 25°47′40″E
Latem jadę rowerem do Norwegii – oznajmił Michał jesienią 2014 roku. – Tata, może wybierzesz się ze mną? Mamie pomysł Michała wydał się niedorzeczny, a udział ojca w wyjeździe z różnych powodów nierealny. Syn przez jesień i zimę przygotowywał się do podróży, a w maju oświadczył, że w lipcu wyrusza. W tej sytuacji mama Michała retorycznie stwierdziła: – Nie puścisz chyba dziecka (30-letniego – przyp. red.) samego? I zdecydowała, że jedziemy razem.
 
Ogólna koncepcja wyprawy jest klarowna. Nocujemy w namiocie, a żywimy się we własnym zakresie. Mamy ustaloną trasę (przez Niemcy, Danię, Szwecję i Norwegię) oraz cel – Nordkapp, gdzie – jak powiedział spotkany po drodze polski kierowca – nic nie ma. 
Szybko kompletujemy sprzęt dla mnie (Michał ma już wszystko) i wyposażenie foto-filmowe oraz gromadzimy prowiant. Żegnamy się z przyjaciółmi rundą na rowerach po Łasku. Jest ciepło, a wkrótce zrobi się gorąco. To początek upałów, które dały się we znaki w Polsce, a za którymi – czego jeszcze nie wiemy – będziemy wielokrotnie tęsknić w trakcie podróży. Jedziemy dość wolno, wstępując do każdego marketu po drodze, aby uzupełnić płyny. Jednak po zachodzie słońca robi się na tyle chłodno, że zakładamy ciepłą odzież, którą mieliśmy zamiar wyciągnąć z sakw dopiero w Norwegii. Okazuje się, że próby termicznej nie przechodzą też śpiwory – w namiocie jest nam zimno. Z powodu upału do Szczecina i Polic zamiast dwóch dni jedziemy trzy. 
Kupujemy ciepłe śpiwory i rozleniwieni jednodniowym pobytem u rodziny ruszamy do Rostocka. Walczymy z przeciwnym wiatrem. Do tego łapię gumę, a po nocy w namiocie telefon z nawigacją i mapami nie chce się przez dłuższy czas włączyć. Dojeżdżamy do Rostocka. Wizyta w punkcie informacji turystycznej, zakup czekolad i przejazd do terminalu promowego. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 
 


Zdjęcie: Grzegorz i Michał Trybuchowscy