okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

twojmedyk.pl

sportportal.pl

trasymasy.pl

Reklama

pierwszy rower
pierwszy rower
strona główna >> 5/2016 >> Rower na miarę

nowości

Korkowe hamulce

Wiedzieliście, że do karbonowych obręczy można zastosować korkowe klocki hamulcowe? Właśnie takie okładziny proponuje Bontrager pod nazwą... »

Adapter Crosso

W korespondencji przychodzącej do redakcji często powtarza się pytanie o to, jak zamocować sakwy Crosso do bagażników o konstrukcji... »

Kask Robin Hooda

Znany i ceniony kask Roam firmy Met doczekał się nowej, limitowanej wersji kolorystycznej: Sherwood. To właśnie odcienie zieleni, występujące w... »

Kosmetyki na zakręty

Aż 36 agrafek musieli pokonać kolarze startujący w Giro d'Italia, by wspiąć się na słynne Cima Coppi. Dwóch z nich: Alberto Contador i... »

Koszulka lekko dopasowana

Kolory rzucające się w oczy, materiał najwyższej jakości, krój lekko dopasowany. Kto powiedział, że koszulki opracowane z myślą o... »

Trójkołowy składak

Osoby mające trudności z poruszaniem się na dwukołowym rowerze, które jednak nie chcą rezygnować z aktywności, mogą mieć spory... »

poradniki

Na jesienno-zimową pluchę

Pęd chłodnego powietrza dodatkowo potęguje uczucie przenikającego ciało zimna. Wie o tym każdy, kto choć raz zasmakował przejażdżki w zimne... »

Styl życia >> Stanisław Misiarz


Rower na miarę

Ze Stanisławem Misiarzem, który zajmuje się produkcją rowerów dla osób niepełnosprawnych, rozmawia Jakub Terakowski
Stanisław Misiarz prowadzi zakład produkcji sprzętu rehabilitacyjnego, między innymi specjalne rowery
Ilu niepełnosprawnym pomógł Pan wsiąść na rower?
– W ciągu 25 lat działalności wykonałem kilkanaście tysięcy rowerów przystosowanych do potrzeb osób niepełnosprawnych.

Szmat czasu i imponująca liczba. A jak to się zaczęło?
– Do 13 grudnia 1981 roku byłem dyrektorem Zakładów Rowerowych w Czechowicach-Dziedzicach. W przededniu wprowadzenia stanu wojennego pojechałem do Niemiec podpisać kolejny kontrakt. I nie dojechałem, bo po drodze zatrzymało mnie wojsko. Nazajutrz poszedłem do pracy. W portierni siedział mundurowy w stopniu kapitana. – Kim pan jest? – pyta. – A kim pan jest? – odpowiedziałem. – I co pan tu robi? Zdenerwowałem się. Od słowa do słowa... Zadzwonił po przełożonego, przyjechał jakiś pułkownik. – Już pan nie jest dyrektorem – usłyszałem.

Wyrzucili Pana z pracy?
– Ano wyrzucili, a z ich wilczym biletem nikt nie chciał mnie zatrudnić. Co począć, jak utrzymać rodzinę? Znalazłem gdzieś ogłoszenie, że Agroma zajmująca się handlem ciągnikami i maszynami rolniczymi poszukuje podwykonawców. Pojechałem na przetarg, wygrałem i... trzasnąłem drzwiami, bo zażądano ode mnie łapówki. Opatrzność jednak czuwała nade mną. W pobliżu znajdowała się siedziba Towarzystwa Przyjaciół Dzieci. Przypomniałem sobie, że jeszcze jako dyrektor przyjąłem od nich zlecenie wykonania dwóch specjalnych rowerów dla ich podopiecznych. Byli bardzo zadowoleni, więc postanowiłem, że spróbuję odnowić znajomość i zaproponować współpracę. Wstąpiłem, przyjęto mnie z otwartymi ramionami, kupiłem starą tokarkę i tak to się zaczęło.

Jak Steve Jobs, w garażu?
– Nie, nie miałem wtedy garażu; w piwnicy (śmiech). Musiałem specjalnie obniżyć podłogę, bo pomieszczenie było zbyt niskie. Tam powstał pierwszy specjalny rower, drugi, trzeci... Szybko przestałem nadążać z realizacją zleceń.
 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


Zdjęcie: Archiwum Stanisława Misiarza