okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 5/2016 >> Karta rowerowa - ilu rowerzystów zniknie z polskich dróg?

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Kalejdoskop


Karta rowerowa - ilu rowerzystów zniknie z polskich dróg?

Marek Rokita
 
W Ministerstwie Infrastruktury i Budownictwa trwają prace nad wprowadzeniem „kompleksowych rozwiązań, które mają pozwolić na zmniejszenie liczby wypadków z udziałem rowerzystów”. Jednym z nich ma być obowiązkowa karta rowerowa dla wszystkich uczestników ruchu nieposiadających prawa jazdy. Szczegółów projektu nie znamy i miejmy nadzieję, że nie poznamy nigdy…
Zwolennicy obowiązkowej karty rowerowej przedstawiają zwykle dwa argumenty. Po pierwsze, skoro rowerzyści mają takie same prawa co kierowcy, to powinni mieć takie same obowiązki (zatem również uprawnienia do kierowania pojazdem). Po drugie, tak będzie bezpieczniej. Pierwszy argument jest nietrafny, gdyż z jednej strony np. piesi i rolkarze to także uczestnicy ruchu, a uprawnień nie mają, a z drugiej – w rozwiniętych krajach europejskich celowo zwalnia się rowerzystów z części obowiązków i wprowadza zamierzoną nierówność wobec prawa, żeby w ten sposób upowszechnić jazdę rowerem, która jest dla państwa i społeczeństwa ekologicznie i ekonomicznie korzystna, gdyż oznacza m.in. czystsze środowisko, mniej zajętej przestrzeni w miastach, mniejsze inwestycje w infrastrukturę drogową i wydatki na leczenie niektórych chorób. Jednak o ile argument równości wobec prawa ma jakieś logiczne przesłanki, o tyle nie ma ich argument bezpieczeństwa. Po wprowadzeniu obowiązkowych uprawnień na pewno spadnie liczba rowerzystów (w tym cykloturystów!), więc być może także wypadków z ich udziałem. Jednak to nie będzie poprawa bezpieczeństwa. To, że w Grecji ginie pod kołami samochodów mniej rowerzystów niż w Holandii, nie upoważnia do twierdzenia, że Hellada jest dla cyklistów bezpieczniejsza od Niderlandów. Jest pewne, że poziom bezpieczeństwa rowerzystów jest wprost proporcjonalny do ich liczby na drogach. Poza tym rowerzyści, nawet ci bez uprawnień, to naprawdę nie samobójcy. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”

 



Zdjęcie: Marek Rokita