okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 4/2016 >> Błota strzegły Pomorzan

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> Pojezierze Kaszubskie – Lasy Mirachowskie


Błota strzegły Pomorzan

Tomasz Larczyński
Diabelski Kamień i Jezioro Kamienne, przez osoby cierpiące na hipertrofię wyobraźni zwane Kaszubską Świtezią. Tak czy owak – ładnie
„Wobec tego książę północny Bolesław, doprowadzony do gniewu, zwołał oddziały wojowników i obległ najpotężniejszy gród [Pomorzan], Nakieł, zamyślając pomścić doznaną zniewagę. Siedząc tam od św. Michała aż do Bożego Narodzenia i w codziennych walkach usilnie atakując gród, wszystkie te trudy zupełnie na darmo ponosił, gdyż wilgotność terenu, pełnego wód i bagien, nie pozwalała prowadzić machin i przyrządów”.
 
Tak opisał jeden z epizodów wojen polsko-pomorskich nasz pierwszy kronikarz, Gall Anonim. Prastare puszcze, którymi tak się wszyscy zachwycamy na rowerowych wyprawach, w rzeczywistości niekoniecznie przypominają te, przez które przedzierali się rycerze Bolesława Krzywoustego. Melioracje prowadzone w XIX i XX wieku kompletnie przekształciły polskie lasy, zmieniając je często w skrzyżowanie szkółki leśnej z parkiem. Wciąż jednak w pewnych miejscach zachowały się mniejsze lub większe fragmenty pierwotnych lasów, których jakże charakterystyczną cechą jest to, że nie da się po nich iść na przełaj, gdzie się chce, a raczej da – tyle że pływać. Jednym z najciekawszych przykładów są Lasy Mirachowskie na Pojezierzu Kaszubskim, rozłożone na dwóch wysoczyznach: Mojuszewsko-Mirachowskiej na południu i Miłoszewskiej na północy.
Już pobieżny rzut oka na mapę daje poczucie, że coś tu jest nie tak. Stosunkowo jednak niewielki obszar – porównywalny z powierzchnią Poznania – lecz aż dziewięć rezerwatów! I choć szaleństwa melioracji częściowo dotarły i tu, zasięg bagien, a raczej, jak się na Pomorzu mówi – błot, zadowoli każdego miłośnika wczesnego średniowiecza. Dodajmy liczne jeziora, bardzo dynamiczny krajobraz i otrzymamy obszar, który właściwie powinien być parkiem narodowym. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 
 


Zdjęcie: Iwona Grzywaczewska