okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 4/2016 >> Szukając przodków na Końcu Świata

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> południowa Wielkopolska


Szukając przodków na Końcu Świata

Michał Krawczyk
To jeszcze nie koniec przygody…
Pomysł na wyprawę rowerową zrodził się podczas studiowania... aktów chrztu, ślubu i zgonu moich przodków. Okazuje się, że odnajdywanie kolejnych miejsc, w których żyli, może być doskonałą lekcją historii i geografii. A połączenie dwóch pasji: genealogii i turystyki rowerowej to najlepszy przepis na ciekawy weekend.
 
Po uzyskaniu wszystkich dokumentów z Archiwum Archidiecezji Poznańskiej oraz Archiwum Państwowego w Kaliszu mogłem zacząć opracowywać trasę wycieczki. Nie było to łatwe, bo wsie, w których mieszkali moi przodkowie – prości ludzie, żyjący z pracy własnych rąk, trudno znaleźć na mapie. Trzeba więc było poświęcić trochę czasu, by wytyczyć marszrutę śladami pradziadków. W końcu się udało. Czas zatem przenieść się w XVIII i XIX wiek, do południowo-wschodniej Wielkopolski.
W Zalesiu koło Doruchowa rezerwujemy noclegi w gospodarstwie agroturystycznym. Przyjeżdżamy tam samochodem w czwartek wieczorem, by w piątek od rana penetrować okolicę. Chowamy rowery do szopy i podpytujemy gospodynię, czy w okolicy mieszkają jeszcze rodziny, z którymi możemy mieć wspólnych przodków. 
Po swojskim i pożywnym śniadaniu żegnamy się z panią Jadwigą, która z zaciekawieniem pyta, dokąd dziś na tych rowerach chcemy dojechać. 
– Na początek do Plugawic, gdzie urodził się mój pradziadek – wyjaśniam.
– W Plugawicach to nic nie ma. U nas się mówi, że tam jest koniec świata – śmieje się pani Jadzia.
Może i koniec świata, ale nie dla pradziadka. Dla niego był to raczej pępek świata. Wsiadamy na rowery i jedziemy w kierunku Plugawic, leżących gdzieś pomiędzy Starym Panem a Oświęcimiem nad rzeką Prosną (na oryginalne nazwy mijanych wsi będziemy zwracać uwagę jeszcze kilkakrotnie). 
Pedałujemy powoli, wśród pachnących łąk, pól i lasów, a zamiast ludzi mijamy bociany, żurawie i sarny (wspaniała przyroda, świeże powietrze i nieuregulowana Prosna, będąca rajem dla wędkarzy to atut Plugawic, jak czytamy na stronie wsi). 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 


Zdjęcie: Michał Krawczyk