okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 4/2016 >> Gorący, szalony i tak bardzo... meksykański

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Korespondencja >> Meksyk: Półwysep Kalifornijski


Gorący, szalony i tak bardzo... meksykański

Marcin Sowiński
Oaza w San Ignacio, jedno z najbardziej zielonych miejsc na Półwyspie Kalifornijskim
Spalone słońcem góry, kaktusy, wszechobecne kamienie i ogromne pustkowia. 
Trzy tygodnie podróży w takim terenie początkowo brzmią nieco abstrakcyjnie. Wyruszając na Półwysep Kalifornijski, powinniśmy nasze stereotypowe wyobrażenie pustyni zostawić jednak w domu.
 
Baja California zafascynuje nas przyrodą, błękitnym Morzem Corteza, wolnością i spokojem. Spotkamy też osoby, które w swojej podróży na południe nigdy nie wykroczyły poza granice półwyspu, gdyż tutaj odnalazły swoje miejsce na Ziemi.
Poranny ruch na granicy w Tecate był znikomy. Do tego stopnia, że trudno było odgadnąć, gdzie najpierw powinniśmy się udać. Przy pierwszej próbie zaszliśmy za daleko, o czym od razu poinformował nas czujny strażnik i wysłał do odpowiedniego pokoju. Aby dopełnić podstaw biurokracji, skierowano nas do kasy, byśmy zapłacili po 24 dolary od osoby za meksykańskie wizy. Następnie wróciliśmy do pokoju wypełnić wnioski i odbyć rozmowę ze strażnikiem. – Polonia? Juan Pablo! El Papa! – powiedział bez namysłu. Wstukał coś do komputera, przybił pieczątki wszędzie, gdzie się dało, i oddał nam paszporty. Nieco dalej kontrola celna. Łącznie osiem sakw do sprawdzenia? Nie, to za dużo. Meksykanin nawet na służbie stara się nie przemęczać. Celnik kazał otworzyć pierwszą. Zainteresowało go jedynie małe pudełeczko, w którym miałem wióry na rozpałkę. Właśnie takie elementy bagażu, szczególnie z białym proszkiem w środku, są tutaj głównym obiektem zainteresowań. Powąchał, oddał, podziękował za kontrolę. Jesteśmy w Meksyku!
Baja California to z hiszpańskiego na polski Kalifornia Dolna. Amerykańska część Kalifornii to z kolei ta Wyższa – Alta California. Niegdyś oba te tereny należały do Meksyku, tak samo jak Arizona czy Teksas. Głównie pustynne i bardzo oddalone na północ od administracyjnego centrum kraju, stały się w XIX wieku trudne do obrony i ostatecznie zostały utracone na rzecz Stanów Zjednoczonych. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 
 


Zdjęcie: Marcin Sowiński