okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 4/2016 >> Wiosenne serce

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na finiszu


Wiosenne serce

Weronika Leczkowska
Weronika Leczkowska
To moja pierwsza cudowna wiosna z Wami – Czytelnikami, ale (jak można się domyśleć) nie pierwsza taka piękna w moim życiu. Kiedyś ciągnęła się długo, powoli rozwijając pąki na drzewach, dziś ledwo się zacznie, a już się kończy. Kiedyś jej prawie nie dostrzegałam, dziś w codziennym pośpiechu próbuję zwolnić, by uchwycić jej jak najwięcej. Zrobić wszystko, by zrozumieć cud corocznego odradzania się, naładować sobie tą siłą życiowe akumulatory. Podglądam więc naturę prawie codziennie. Dni stały się dłuższe, więc spokojnie mogę się wybrać na rower o poranku (zimą też często jeżdżę rano, ale zwykle jest jeszcze wtedy ciemno). Zwierzęta oszalały. Ptaki hałasują i przelatują tuż nad moją głową, sarny przebiegają stadnie przed rowerem.
Dziś przymrozek – lekki szron przykrył ziemię, a mróz utwardził błoto. Uradowana twardym podłożem zmieniłam nieco moją leśną trasę rowerową i udałam się w stronę bagien (ciekawe, czy te też lekko przymarzły?). Gdy tylko skręciłam, zobaczyłam na ziemi leżącą postać zawiniętą wokół roweru.
Nie pierwszy raz spotykam pijanych ludzi w lesie, i z reguły wpadam wtedy w panikę. Często bowiem jest zima i mróz, i wiem, że życie tego człowieka narażone jest na niebezpieczeństwo.
Wracając do aktualnie napotkanego nietrzeźwego: najpierw należy sprawdzić, czy żyje. Jest mróz, przed chwilą nastał świt – może tu leżeć już wiele godzin. Ciepły, tętno wyczuwalne. Ale jest tak dalece nieprzytomny, że nie reaguje nawet na spoliczkowanie. Karetka tu chyba nie dojedzie, policja też nie. Co robić? Gdy tak w panice rozważałam sytuację, człowiek ożył: – O! Anioła widzę! 
Żyje. Pozostało mi więc odtransportować mojego „diabła” do domu. Nieprzyzwoicie brudnego, ledwo kojarzącego. Podobno mieszka gdzieś niedaleko…
On uwieszony na swoim rowerze, ja trzymająca dwa rowery. Krok po kroku, upadki, powstania. Prawdziwa przeprawa!
– Ty to jesteś albo policjantką, albo pedałem. Normalna baba by mi nie pomogła.
– Jestem zwyczajnym, wrażliwym człowiekiem.
Po godzinie drogi zdecydowałam się poszukać pomocy. Posadziłam człowieka przy drodze i pojechałam. Nie chciał mi pomóc napotkany przypadkowo biegacz, nie chciał mi pomóc sołtys wsi, do której dotarłam. Kręgosłup go bolał… Na szczęście jego żona miała więcej serca… Wkrótce okazało się, że mój tymczasowy kompan jest jej ulubionym sąsiadem.
Opowiadając tę historię znajomym, spotkałam się z nieprzychylną reakcją – sprawdzić, czy żyje, postawić na nogi i zostawić. Bo pijak, bo sam sobie winien. 
Tej wiosny mam więc do wszystkich swoje osobiste przesłanie: nie oceniajmy pochopnie innych – za każdym człowiekiem stoi jakaś historia. Nie zawsze dobra, nie zawsze rozsądna. Czasami kończy się ona zagubieniem, bywa że alkoholem. To nie znaczy, że tacy ludzie są z gruntu źli i nie potrzebują pomocy! Pomóż, jeśli cię proszą! 
Pomogłam. Poczułam, że zrobiłam coś dobrego dla drugiego człowieka. Czuję się teraz naprawdę wiosennie doładowana! 
 
Weronika Leczkowska –przeciętna kobieta. Ma normalny dom, rodzinę, odpowiedzialną pracę. Jednak gdy wsiada na rower, dostaje skrzydeł wolności i szaleństwa. Swój świat opisuje na blogu www.wronabezogona.pl.