okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 3/2016 >> Manewry radosne

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> okolice Poznania – poligon Biedrusko


Manewry radosne

Marek Rokita
Na drodze przez poligon można poćwiczyć ruch lewostronny. Ruch znikomy i przeważnie rowerowy
Była ostatnia niedziela sierpnia, wkrótce dzieci miały iść do szkoły. Wtedy krótki, ale intensywny (we wrażenia, nie w wysiłek) wypad za miasto miał osłodzić nieubłagany koniec nieróbstwa. Dziś jego wspomnienie osładza widok kałuż i błota pośniegowego, a jego idea wydaje się w sam raz na rozpoczęcie kolejnego sezonu.
 
Sposobem na pożegnanie lata można witać wiosnę, niewątpliwie. Można wręcz witać i żegnać dowolną porę roku. Warunek jest jeden – otwarty poligon wojskowy… Tak, poznańscy cykliści mają ten przywilej, że w weekendy Wojsko Polskie udostępnia im prawie ośmiokilometrową drogę w poprzek położonego na północnych rogatkach miasta poligonu Biedrusko. Utworzyli go w drugiej połowie XIX wieku Prusacy na gruntach paru podpoznańskich wsi. Musiał się sprawdzić, bo Polacy po 1919 roku zachowali go, a Niemcy w czasie II wojny światowej nawet powiększyli, czego nie cofnęli Polacy po 1945 roku… Po wsiach zostały nazwy, historia oraz ruiny późnogotyckiego kościoła pw. Ścięcia św. Jana Chrzciciela w Chojnicy. Czy zatem taki teren może być atrakcyjny turystycznie? Pytanie retoryczne, bo oczywiście może. Już sama świadomość, że jedzie się po poligonie, i to w majestacie prawa, jest atrakcją samą w sobie. Poza tym – i to jest w tym wszystkim najpiękniejsze – poligonowa ziemia zdziczała zupełnie. Poza śladami gąsienic czołgów i innych pojazdów bojowych nie ma śladów cywilizacji. No, jeszcze droga jest cywilizowana. Bo asfaltowa.
Jednak zanim poprężymy muskuły na poligonie, musimy do niego dotrzeć. Mieszkamy na wschodnich rubieżach miasta, więc mamy dość daleko, a do tego po niezbyt przyjaznych drogach. Z domu wychodzimy wszyscy razem, ale kiedy ja ruszam prosto do Owińsk, Agata z dziećmi pedałują na stację kolejową. Konduktor dwa razy sprawdza, czy dobrze wyliczył cenę za przejazd. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”


Zdjęcie: Marek Rokita