okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 2/2016 >> Musicie być świadomi ryzyka!

nowości

SPD klasycznie

Ci, którym nie w smak sportowe, plastikowe i ekstrawaganckie modele, znajdą w ofercie włoskiego producenta prawdziwą perełkę, jeśli... »

Minimalistyczny i dynamometryczny

Klucze dynamometryczne zwykle są na tyle duże, że nie da się ich zabrać ze sobą w podróż. Niemiecka marka Topeak znalazła jednak na to... »

Truskaweczka

Polska marka Martombike zaprezentowała w kolekcji na 2019 rok damską, bardzo dopasowaną koszulkę kolarską z delikatnym, ale wyraźnym... »

Elektroniczna dwunastka „Campy”

Campagnolo – włoski producent osprzętu do rowerów szosowych wprowadza w końcu elektroniczny wariant swojej topowej, 12-rzędowej... »

Siodełko dedykowane

Rozbawił mnie jeden z producentów siodełek rowerowych – znana i szanowana marka San Marco, która zaprezentowała siodełko... »

Panzerna wkładka

Na polskim rynku pojawiła się właśnie hiszpańska marka Panzer, specjalizująca się w produkcji elastycznych wkładek do opon. Produkt... »

poradniki

Świadoma jazda

Obok lampki i dzwonka to najczęściej montowany element na kierownicy roweru. Wskaże prędkość, przejechany dystans i niekiedy nawet drogę do... »

Jak efektywnie wykorzystać wspomaganie

Pamiętamy, jak to było, gdy uczyliśmy się jazdy na rowerze. Jedni wcześniej, inni później, ale wszyscy zaczynaliśmy z podobnymi... »

Korespondencja >> Australia, część II


Musicie być świadomi ryzyka!

Michał Sitarz
Przez rzekę Barnett (Gibb River Road)
Pierwsze dwa dni na Gibb River Road to mozolne brnięcie, nieustanne wstrząsy, które solidnie dają się we znaki naszym ciałom i naszym rowerom. Przypuszczam, że nawet najwięksi rowerowi masochiści musieliby się bardzo postarać, aby uznać początkowe 150 kilometrów za przyjemne. 
 
Pewien kierowca stwierdza, że po 200 kilometrach nawierzchnia poprawi się. W opinii innego równiarka dotarła do punktu oddalonego o 320 kilometrów od rzeki Pentecost i druga część drogi będzie wyraźnie lepsza. Jakże kłóci się to z opinią niemłodej już pary z potężnej toyoty, która z przekonaniem stwierdza, że przejechawszy całość trasy, nie dostrzegli jakiejś wyraźnej różnicy w jakości nawierzchni. Na całym odcinku będzie równie fatalna. 
Przekraczamy kilka absolutnie przepięknych rzek, takich jak Durrack, Hann czy Barnett. W ich sąsiedztwie rosną okazałe drzewa papierowe, potężne drzewa białe i żółte oraz wiele innych przedstawicieli eukaliptusów. Do tego niezliczona liczba ptaków najprzeróżniejszych gatunków. Tutejsze rzeki wytworzyły w krajobrazie Kimberley wiele spektakularnych wąwozów, które wypełnione krystalicznie czystą wodą dają nam wytchnienie w upalne dni. Każdy jest inny od poprzedniego. W Barnett nie ma żywej duszy, jest za to najczystsza woda, w jakiej dane nam było się kąpać. Manning oferuje możliwość pływania pod pięknym wodospadem, Galvans jest kameralny, ukryty wśród gęstych zarośli. Przejeżdżamy przez Góry Króla Leopolda, które urzekają pięknem skał, egzotyką, bujną roślinnością. W wąwozie Windjana przechadzamy się w bliskości kilkudziesięciu krokodyli wylegujących się w słońcu. To tak zwane freshies, krokodyle słodkowodne, nieczęsto decydujące się otworzyć paszczę pełną wielkich i ostrych zębów na człowieka. Nie mniej interesujące od krokodyli są wysokie na kilkadziesiąt metrów ściany wąwozu, które miliony lat temu były częścią wielkiej rafy. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 
 


Zdjęcie: Michał Sitarz