okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 1/2016 >> Tam, gdzie wzrok szczytów
nie sięga

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na szlaku >> zachodnie Bałkany


Tam, gdzie wzrok szczytów
nie sięga

Maciej Sordyl
Widok ze słynnego mostu na zabytkową starówkę Mostaru
W Bośni robią najsmaczniejsze ćevapi, w Czarnogórze znakomite wino, ale to u nas, w Serbii, napijecie się najlepszego piwa! Zdrowie! – podnosząc butelkę, starszy mężczyzna zwięźle podsumowuje naszą wyprawę w zachodnie Bałkany. Wszystko się zgadza. Co więcej, po dwóch tygodniach spędzonych tutaj do wyliczanki spokojnie możemy dorzucić jeszcze wiele innych miejscowych specjałów. A na myśli mam nie tylko takie, które nadają się do konsumpcji.
 
W kabinie rozklekotanego busa panuje atmosfera niemalże dyskotekowa. Z samochodowego kaseciaka oraz trzeszczących głośników wydobywają się dźwięki, jak mniemam, wielkich bośniackich przebojów, których teksty nasz kierowca wyśpiewuje w większości bez zająknięcia. Za to z charakterystycznym arabsko brzmiącym drżeniem głosu. Tylko my podskakujemy na siedzeniach, bynajmniej nie w rytm muzyki, a setek dziur, które zaliczamy po drodze. Zwłaszcza że prowadzący dostawczaka, zamiast patrzeć przed siebie, co chwilę wbija wzrok w nas, ewidentnie czekając albo na brawa, albo przynajmniej bardziej aktywne dołączenie się do jego listy przebojów.
Wreszcie po 40 kilometrach szaleńczej jazdy, wąziutką i krętą drogą wiodącą wzdłuż rzeki Driny i granicy serbsko-bośniackiej, ściągamy nasze obładowane rowery z paki busa. Pozostaje tylko znaleźć miejsce na nocleg, by kolejnego dnia rozpocząć już właściwą i – przynajmniej dla nas – bardziej konwencjonalną pod względem środka transportu część podróży. 
Trudno w Europie o drugi kraj, w którym wydarzenia obejmujące zaledwie kilka lat nowoczesnej historii pozostawiły tak trwały ślad w tak wielu miejscach. Nie da się ich ominąć, zignorować lub nie zauważyć. Niestety, tak nadal wygląda Bośnia dwadzieścia lat po zakończeniu wojny. Z krzyczącymi na skraju gęstego lasu czerwonymi tabliczkami, które ostrzegają przed nadal nierozbrojonymi minami, z podziurawionymi od kul ścianami bloków w Sarajewie czy ruinami spalonych budynków wychodzących zza niemal każdego rogu w Mostarze. 

Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 
 
 


Zdjęcie: Maciej Sordyl