okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 12/2015 >> 12/2015 >> Drogie Czytelniczki, Drodzy Czytelnicy!

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Przed startem


Drogie Czytelniczki, Drodzy Czytelnicy!


Nie spodziewałam się, że moja listopadowa prośba o mobilizację i przesyłanie relacji na konkurs Nagroda „Rowertouru” spotka się z aż tak lawinowym odzewem. W ostatnich dwóch tygodniach zasypaliście nas – dosłownie – wspaniałymi podróżniczymi reportażami z Waszych tegorocznych wypraw i wycieczek. Co cieszy, coraz odważniej podróżujecie po Europie, coraz wnikliwiej przyglądacie się odwiedzanym krajom i miejscom, coraz ciekawiej dokumentujecie swoje przeżycia. Będzie w czym wybierać i co publikować na łamach, bowiem wzorem lat poprzednich najciekawsze relacje, nawet te spoza ścisłej czołówki, trafią na łamy. 
Tymczasem polecam lekturę grudniowego „Rowertouru”. Mimo zimowej aury zachęcamy do ruchu na świeżym powietrzu, a tym, którym słota lub zbyt krótki dzień przeszkadzają w rowerowej aktywności, jako alternatywę polecamy treningi na trenażerze, rowerze stacjonarnym lub spinning. Oczywiście, rozumiem, to nie to samo, co przemierzać kilometry w naturze, chłonąć widoki, wdychać zapachy, czuć wiatr we włosach (w wariancie bez kasku na głowie), ale cóż począć, kiedy nie da się inaczej? Nie mam roweru stacjonarnego, nie posiadam trenażera, za to staram się regularnie uczestniczyć w zajęciach spinningowych. 
Po dniu pełnym pracy i obowiązków domowych odrobina wyobraźni pozwala mi przenieść się w wymarzone miejsce – wystarczy zamknąć oczy i pomyśleć, że właśnie wjeżdżam na Śnieżkę. 
A nieraz i bez tego, korzystając z inwencji trenera, można poczuć się jak w Tour de France czy Giro d’Italia. Wystarczy, że ten wyświetli na ekranach film z fragmentem jednego z ciekawszych etapów i prowadzi grupę, dyktując tempo na zjazdach i podjazdach, nierzadko w towarzystwie prawdziwych dźwięków z trasy – okrzyków kibiców czy pokrzykiwań kolarzy. Wspaniale wjeżdża się na metę z mistrzami. 
Spragnionym słońca polecam dwie niezwykle ciekawe i słoneczne korespondencje – z Kuby i Australii, naszych sprawdzonych autorów: Marcina Sowińskiego i Michała Sitarza. Mam nadzieję, że ta lektura naładuje Wasze akumulatory. Nie próbowałam, ale podobno, trenując stacjonarnie, można jednocześnie czytać. Może to kolejna wariacja na temat: jak przetrwać zimę, nie rezygnując z roweru.
A że czas mamy przedświąteczny, życzę Wam także szalonych marzeń, z których powstają realne plany, oraz konsekwencji, odwagi i zdrowia, aby móc je realizować. 
Wesołych Świąt!
 
Izabela Dachtera-Walędziak
redaktor naczelna