okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 12/2015 >> Obudzić zimowego luda

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Na finiszu


Obudzić zimowego luda

Sławomir Bajew
 
No proszę, jak to różnie można czynić podsumowania pod choinką. Oj Wera, Wera! Ty to tak dosłownie w las, w krzaki i w śnieg bach! Aż mi ciarki po ciele przechodzą, jak sobie wyobrażę Ciebie w namiociku rozbitym w zaśnieżonym lesie po ciemku, między galopującymi w poszukiwaniu żywności tabunami dzików i żubrów, skaczącymi przez Twój rower sarnami umykającymi przed watahą wilków... 
Uff! Ciarki, ciarki po plecach. Ja w cieplutkich bamboszach, otoczony wianuszkiem dziatwy rozweselonej prezentami, a Ty?... Auuuuuu, słyszysz, chrum, chrum i szszszsz... Ale co zrobić? Szanuję to Twoje parcie na dzicz. Szanuję i podziwiam. I mam ledwie mającą odwagę wychylić się ze mnie nadzieję, że nasze felietonowe sąsiedztwo obudzi we mnie zimowego luda. Dla mnie ten choinkowy czas jest czasem wytchnienia i wspomnień, czasem snucia marzeń i odkurzania pamięci. Tak, wiem, że trzeba żyć do przodu, ale powiem Ci, że jakoś nieswojo czuję się bez tyłu, bez tego, co mnie ukształtowało, co przeżyłem i przejechałem. W gruncie rzeczy za atrakcyjne uważam przejażdżki po tych samych bliskich mi ścieżkach o różnych porach roku i dnia. Zdumiewającą zmienność świata podziwiam w każdym – nawet malutkim – wymiarze. Nie powiem, że zimowa jazda jest mi zupełnie obca, bo owszem zakładam rowerowe kalesony i pomykam po śniegu, ale na samotną noc w otulonym śniegiem lesie długo jeszcze nikt mnie nie namówi. Robiąc pod koniec roku (nic to przecież dziwnego) niewielki remanent, zorientowałem się, że większość sprzętu i odzieży dających względny komfort zimowej mej jeździe otrzymałem w formie świątecznych prezentów od żony. I tak się teraz zastanawiam, co autorka prezentów miała na myśli. Co nią kierowało? Może lepiej nie zagłębiać się w domysły, tylko przy najbliższej okazji zapytać. Swoją drogą, ciekaw jestem Twojej interpretacji. 
Skoro bez mała do samego dna ukazałaś zawartość zimowej swej sakwy, pozwól, że i ja pochwalę się ciepłą, specjalną rękawicą, watowanymi gaciami, kożuszkowym prawie ochraniaczem na rowerowe trzewiki i kominiarką, po założeniu której wizyta w banku jak w banku zakończyłaby się spektakularnym ujęciem przez ochronę. Myślę, że niezależnie od naszych obecnych poglądów na sprawę zimowego jeżdżenia, trzeba być na podjęcie takiego wyzwania przygotowanym. Bo może ta zima to jedna z ostatnich okazji do spróbowania lodowych atrakcji? Kto wie, jak daleko przyjdzie nam jeździć w celu znalezienia chłodu i śniegu? Od lat czytam o globalnym ociepleniu, więc spodziewam się go w każdej chwili. Choć tymczasem słyszę, że paradoksalnie w związku ze zbliżającym się globalnym ociepleniem będziemy mogli doświadczyć lokalnego wychłodzenia. I może tak się zdarzyć, Werka, że któregoś razu położysz się w lesie zimą, a obudzisz latem i ujrzysz przez uchylone wejście namiotu umykającą postać w czerwonej czapce i... samych gaciach. I nie wołaj jej, bo to niekoniecznie będzie Mikołaj... 
 
Sławomir Bajew –  dziennikarz poznańskiego Radia Merkury, prowadzi Listę Przebojów, w paśmie przedpołudniowym prowadzi Babie Lato, jest autorem popularnych kalamburów. Słynie z tego, że do pracy bez względu na pogodę dojeżdża rowerem. Na łamach „Rowertouru” publikuje od pierwszego numeru.
 

 



Zdjęcie: Sławomir Bajew