okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 12/2015 >> Gdzie czuwa Che Guevara

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

Korespondencja >> Kuba


Gdzie czuwa Che Guevara

Marcin Sowiński
Trynidad – niezwykle kolorowe, jedno z najstarszych kubańskich miast
Kuba. Stare samochody, cygara, rum i salsa. To skojarzenia najbardziej oczywiste, jednak nie ma wątpliwości, że kubańską rzeczywistość kształtuje przede wszystkim komunistyczny system. By jej doświadczyć, zamiast przewodnika najlepiej wziąć rower i jemu pozwolić oprowadzać się po wyspie. Kubańczycy powierzą nam swoje frustracje i nadzieje, ale też zarażą zaradnością i uśmiechem. Rower i komunizm to niezły tandem.
 
Malecón, nadmorska promenada Hawany, wyprowadza nas na zachód miasta. Sypiące się kolonialne kamienice ustępują miejsca nowszym, komunistycznym budowlom, a następnie parkom i plażom. Niedziela, w Hawanie ruch jest nieduży, a poza miastem niemal zamiera. Z rzadka mijają nas pojedyncze samochody, w większości mocno wysłużone, pozostawiające za sobą kłęby czarnego dymu. Oglądane na Kubie krajobrazy lawirują pomiędzy niezwykle uroczymi a skrajnie groteskowymi. Raz pofałdowane wzgórza obrośnięte palmami, a wśród nich skromne, drewniane chatki. W innym momencie paskudne, dymiące fabryki z błękitnym morzem w tle.
Na wjeździe i w centrum każdej miejscowości pojawiają się propagandowe slogany i billboardy, chwalące wszem i wobec jedynie słuszny kierunek rozwoju kraju, za którym stoi rewolucja i wspólna praca narodu. Spojrzenia mijanych osób są odmienne. Jedni uśmiechają się do nas i pozdrawiają, inni spoglądają w zasępieniu. Wtedy też czujemy się nieswojo. Uświadamiamy sobie, że robimy coś, czego ci wszyscy ludzie dookoła zrobić nie mogą. Na czymś dla nas tak zwykłym, jak rower z kilkoma bagażami, czujemy się jak snoby, którym w głowach się poprzewracało.
Po dwóch dniach drogi z Hawany docieramy do regionu Viñales. Żyzne gleby w połączeniu z warunkami klimatycznymi to doskonałe podstawy do uprawy tytoniu, przerabianego później w specjalnych manufakturach na słynne kubańskie cygara. 
 
Więcej: czytaj w numerze „Rowertouru”
 


Zdjęcie: Marcin Sowiński