okładka
okładka
strona główna w numerze kluby rowerowe kalendarium forum razem na rower galeria czytelników w następnym numerze regulaminy konkursów archiwum o nas redakcja reklama prenumerata sieć sprzedaży

skomentuj »
n.p.m.
partnerzy

trasymasy.pl

sportportal.pl

twojmedyk.pl

Reklama

pierwszy rower
strona główna >> 9/2008 >> 9/2008 >> Srebrna Maja marzy o złocie

poradniki

Nim będzie za późno

Zapewne pamiętacie te chwile, gdy Wasz rower był zupełnie nowy.  Jego lśniący lakier jeszcze nie nosił śladów po przebytych... »

W cztery oczy >> Maja Włoszczowska


Srebrna Maja marzy o złocie

Z Mają Włoszczowską, wicemistrzynią olimpijską w kolarstwie górskim z Pekinu, rozmawia Piotr Kurek
Maja Włoszczowska z czekiem wartości 150 tysięcy złotych, za zdobycie srebrnego medalu w Pekinie, podczas Gali Olimpijskiej w Warszawie (11 września 2008)

Szczerze gratuluję Pani sukcesu w Pekinie. Jakie to uczucie, gdy do zawodnika dociera świadomość, że wielki sukces jest w zasięgu ręki?
– Trudno o tym mówić. Po pierwsze, zawodnik doświadcza fantastycznych wrażeń, będąc przy tym potwornie zmęczonym. Po drugie, jest to zwieńczenie kilku lat ciężkiej pracy. Oprócz takiej niesamowitej radości, jaką odczuwałam po minięciu mety, ogarnęło mnie uczucie wielkiej ulgi, że optymalnie udało mi się przygotować do najważniejszej dla każdego sportowca imprezy – do Igrzysk Olimpijskich w Pekinie.

Jaki był początek Pani przygody z kolarstwem?
– Były to amatorskie zawody Family Cup na rowerach, preferujące startujące razem rodziny. Impreza odbywała się w Karpaczu, zatem niedaleko Jeleniej Góry. Ja wystartowałam w kategorii młodziczek, mama Ewa – w swojej kategorii wiekowej. Ja wygrałam, mama była druga, rodzinnie zajęłyśmy pierwsze miejsce. To była fantastyczna zabawa, piękne sportowe przeżycie. Jesienią 1997 roku.

Proszę zdradzić, ile kilometrów rocznie przejeżdża Pani na rowerze?
– Około 10-15 tysięcy kilometrów.

Ile rowerów w ciągu roku zużywa zawodnik tej klasy co Pani?

– Co roku otrzymuję nowy rower górski. Co dwa lata zmieniamy rowery szosowe. Częściej zmienia się osprzęt – przerzutkę, łańcuch. Najczęściej zaś opony. Jest tego sporo, ale na szczęście mamy wspaniałych sponsorów, którzy zapewniają nam sprzęt najwyższej jakości.

Czy Jelenia Góra to najlepsze miejsce do życia?
– Fantastyczne miejsce do życia i do jazdy na rowerze górskim. Panuje tu wspaniały klimat, jest to miasto o dużych możliwościach, w którym człowiek czuje się jak w domu, jak w rodzinie. Jak tylko wjeżdżam samochodem w Kotlinę Jeleniogórską, już lepiej się czuję.

Czy ma Pani poczucie bycia ikoną sportu kolarskiego w Polsce?

– Nie czuję się jeszcze tak wielką sławą jak Ryszard Szurkowski. Ale chciałabym, by mój srebrny medal olimpijski przyczynił się do rozwoju kolarstwa, do jeszcze większej popularności mojej dyscypliny sportowej.

Więcej: czytaj w numerze „Rowertour”



Zdjęcie: Piotr Kurek